Odpowiedzialność za zatrudnienie Dariusza Kubickiego ponosi Wojciech Borecki. To również on od blisko 3 lat odpowiada za obniżający się poziom sportowy i finansowy Podbeskidzia.

Nie dalej jak dwa miesiące temu, na wielkiej scenie ustawionej na bielskim Rynku słyszeliśmy o ambitnych planach Podbeskidzia. Prezes do spółki z prezydentem miasta podkreślali cel zespołu, jakim miał stać się awans do czołowej ósemki ekstraklasy. Borecki w udzielonym kilka dni temu wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" nic takiego już nie wieści. Pada deklaracja o utrzymaniu w lidze. 

- Słabą kadrę to ma Wisła Kraków, a nie Podbeskidzie - mówił Borecki w maju po zwolneniu Leszka Ojrzyńskiego. Ten cytat od zawsze kojarzony będzie już z laniem jakie piłkarze "Białej Gwiazdy" urządzili wczoraj, po czterech miesiącach od pamiętnych słów, drużynie Podbeskidzia na stadionie przy Rychlińskiego. Kolejny raz trzeba się wstydzić za słowa sternika klubu.

Podobnie jak za formę sportową zespołu. Nikogo nie trzeba przekonywać, że odpowiedzialność za zatrudnienie Dariusza Kubickiego w Bielsku-Białej ponosi wyłącznie Borecki (odrzucenie kandydatury Marcina Brosza, która była forsowana przez Murapol). Wczorajsze zwolnienie trenera, to po prostu zbyt późne przyznanie się do błędu. Kubicki poprowadził Podbeskidzie w szesnastu meczach ligowych, wygrywając jedynie trzy. Borecki odpowiada za tę farsę również z innego powodu. Prezes klubu odpowiada za pion sportowy i zawodników, którzy latem "wzmocnili" ten zespół i walczyć mieli o ósemkę ekstraklasy.

W grudniu miną trzy lata od kiedy na stanowisku prezesa Borecki zastąpił Marka Glogazę. W tym czasie klub cudownie utrzymał się w lidze, a w kolejnych sezonach ponownie walczył tylko o utrzymanie. Jedynym sukcesem w kwestii finansów jest brak dalszego zadłużania klubu (wypracowano nawet zysk - 1,4 mln zł, który w całości pokrył straty z lat poprzednich!). Ale brak jest nowych firm chcących inwestować w klub. Dochody spółki od momentu jej powstanie stoją w miejscu (ok. 10-11 mln zł). Nie ma wątpliwości, że wobec realnego wycofania się Murapolu, kolejną transzę gotówki przelać na konta klubu będzie musiała gmina. Miasto od 2011 roku wsparło już Podbeskidzie sumą blisko 19 mln zł (z tego ok. 8 mln zł przez wszelakie spółki miejskie sponsorujace klub). Za błędy w fatalnym zarządzaniu klubem płacą więc wszyscy mieszkańcy Bielska-Białej.

Bartłomiej Kawalec