Za nami ponad połowa rundy zasadniczej ekstraklasy. Rewelacją rozgrywek jest Górnik Zabrze prowadzony przez Marcina Brosza, a o sile zespołu stanowią młodzi zawodnicy z regionu. - Coraz bardziej żałuję, że kilka lat temu miasto zablokowało Brosza jako trenera TSP - napisał b. wiceprezes Podbeskidzia.

Górnik spadł z Podbeskidziem z ekstraklasy w sezonie 2015/16. Oba zespoły do walki w I lidze przystąpiły pod wodzą nowych trenerów - odpowiednio Marcina Brosza i Dariusza Dźwigały. Dziś zabrzanie są liderem ekstraklasy (Legia ma do rozegrania jeden mecz więcej), a Podbeskidzie - po rozstaniu z Dźwigałą i Janem Kocianem - pod wodzą trzeciego już trenera plasuje się w dolnych rejonach tabeli pierwszej ligi.

Niewiele osób pamięta, że dwa lata temu bielski klub był bardzo bliski zatrudnienia autora dzisiejszych sukcesów Górnika. Orędownikiem sprowadzenia Brosza do Bielska-BIałej był mniejszościowy akcjonariusz spółki TS Podbeskidzie. - Patrzę na grę @GornikZabrzeSSA i wiek oraz pochodzenie zawodników i coraz bardziej żałuję, że kilka lat temu miasto zablokowało pana Marcina Brosza jako trenera @TSP_SA - napisał na twitterze Jarosław Matusiak, były wiceprezes Podbeskidzia i dyrektor sprzedaży w spółce deweloperskiej.

Wtedy w maju 2015 roku trenerem "Górali" został ostatecznie Dariusz Kubicki, który w Bielsku-Białej zastąpił Leszka Ojrzyńskiego. Drugie podejście byłego zawodnika i trenera m.in. Legii Warszawa do Podbeskidzia nie trwało jednak zbyt długo, bo Kubicki pracował pod Klimczokiem zaledwie kilka miesięcy. We wrześniu zastąpił go Robert Podoliński, a zespół kilka miesięcy później pożegnał się z ekstraklasą.

bak

Foto: TSP