Nadciąga rewolucja w polityce transferowej Podbeskidzia? Bielski klub uruchamia tzw. radę transferową. - Transfery nie będą robione jednoosobowo - mówi dyrektor sportowy Andrzej Rybarski.

Pomysł przedstawiono kibicom podczas zeszłotygodniowego spotkania z sympatykami "Górali". Jak tłumaczył dyrektor sportowy Andrzej Rybaski, głównym założeniem tzw. rady transferowej jest, żeby wszelkie transfery piłkarzy nie odbywały się jednoosobowo. Jej funkcjonowanie wytłumaczono na przykładzie zakontraktowania do klubu zawodnika na pozycję nr "10" (ofensywny pomocnik, playmaker).

- Ja bym teraz taką "10" wziął w cuglach. Ale jak usiądziemy sobie w pięć osób, to może okazać się, że sportowo piłkarz się nadaje, ale w głosowaniu [rady transferowej - red.] wyjdzie, że transferu nie zrobimy i z jakiegoś powodu będzie to uzasadnione. Decyzję będą podejmowane pod kątem sportowym, ale również finansowym - tłumaczył kibicom dyrektor sportowy Andrzej Rybarski.

Głos w kwestii polityki transferowej Podbeskidzia zabrał prezes Tomasz Mikołajko, który przyznał, że sprawę zakontraktowania zawodnika na pozycję ofensywnego pomocnika postrzega inaczej niż dział sportowy i nie widzi potrzeby pozyskiwania rozgrywającego. - Gdybym ustalał skład, to bym kategorycznie nie pozwolił by "10" brać. Mamy Chmiela, mamy Iliewa. Ostatnie mecze pokazały, że graliśmy Tomczykiem i Sabalą i wcale nie było tak źle, jeśli chodzi o środek. Dział sportowy podchodzi do tego inaczej niż ja - wyjaśniał.

W najbliższych dniach w Podbeskidziu ma zostać podjęta decyzja czy podpisać umowę z ofensywnym pomocnikiem. Jak mówił dyrektor Rybarski, klub ma kandydatów na tę pozycję.

bak