Podbeskidzie od kilku miesięcy nie płaci za wynajem bazy treningowej w Dankowicach. Władze niewielkiego klubu z okręgówki mają dość i piszą w tej sprawie do PZPN i prezydenta Jacka Krywulta.

Zaległości sięgają zeszłego roku i kwoty ok. 60 tys. zł. Andrzej Sadlok, prezes Pasjonata, mówi, że kilka tygodni temu w Dankowicach pojawił się prezes Tomasz Mikołajko w obecności jednego z dyrektorów klubu. - Zapewnił nas, że w maju Rada Miejska Bielska-Białej przyzna spółce dotację i wtedy oddadzą zaległości. Wszyscy narzekali na Wojtka Boreckiego, ale za jego czasów takie rzeczy nie miały miejsca. Z panem Mikołajką rozmawiać już nie będziemy, bo jest niewiarygodny - wścieka się Sadlok.

W najbliższych dniach władze Pasjonata o zaległościach Podbeskidzia planują poinformować miasto Bielsko-Biała oraz PZPN. - Skoro dotacji nie przyznano, to my o sprawie poinformujemy w stosownym piśmie PZPN oraz prezydenta Jacka Krywulta - mówi dalej prezes niewielkiego klubu z okręgówki. Andrzej Sadlok zastanawia się w jaki sposób gmina oraz rada nadzorcza spółki sprawuje nadzór nad klubem. - Czy oni wiedzą o długach i je akceptują? - zastanawia się prezes dankowickiego klubu.

Sadlok jest oburzony słowami prezesa Podbeskidzia o braku ciepłej wody na obiekcie, które padły podczas spotkania z radnymi. - Może tak się zdarzyło przez tych ładnych kilka lat współpracy, ale z pewnością była to sytuacja krótkotwała i związana z awarią - tłumaczy dalej prezes Pasjonata.

bak