„Beskidzki Serw” z roku na rok przyciąga coraz więcej uczestników. W cyklicznej imprezie organizowanej przez Beskidzką Inicjatywę Lokalną rywalizują mieszane szóstki (siatkarki i siatkarze) reprezentujące szkoły średnie Podbeskidzia, Czech i Ukrainy. Drużyny będą rywalizować 2 i 3 grudnia od godz. 8.00 do ok. 15.00.

- Wzorem lat ubiegłych udział w rozgrywkach weźmie tradycyjnie dwanaście drużyn. Moglibyśmy przeprowadzić turniej metodą pucharową, ale wtedy zaistniałoby niebezpieczeństwo, że drużyna, która przyjedzie spoza Bielska-Białej rozegra tylko jeden mecz. Naszym celem jest promocja siatkówki oraz zachęcanie do uprawiania sportu jak największej liczby młodzieży. Miksty są mało popularne i kiedy rozpoczynaliśmy nasz turniej, wiele osób przepowiadało, że jest to chybione przedsięwzięcie. Tymczasem odbędzie się już dziewiąta edycja. Zależy nam na placówkach, które rzadko są zapraszane do jakichkolwiek turniejów lub ze względów technicznych nie mogą brać w nich udziału - zapowiada bielszczanka Ewa Sakowska, prezes BIL.

Warto dodać, że dodatkową atrakcją Beskidzkiego Serwu są popisy szkolnych zespołów cheerliderek, które wywoływały zwykle wielki aplauz na widowni. Areną tegorocznych zmagań będzie bielska hala sportowa pod Dębowcem, bo tylko ona może pomieścić tak liczną grupę uczestników.

- Zapowiada się prawdziwy dwudniowy siatkarski maraton - dodaje Ewa Sakowska. Wszystko rozpocznie się 2 grudnia o godz. 8.30 meczem, który może mocno rozgrzać atmosferę. Na parkiecie wystąpi wtedy drużyna VIP-ów (m.in. dwóch prezesów i jeden dyrektor oraz perskojęzyczna rozgrywająca) oparta częściowo o redakcję „Kroniki Beskidzkiej”. Przeciwnikiem tak groźnie zapowiadającej się ekipy będzie reprezentacja jednej z bielskich szkół średnich.

Po meczu od razu ruszą rozgrywki główne, a ich finały przewidziane są na wtorkowe przedpołudnie. Wstęp na wszystkie mecze i atrakcje imprezy jest oczywiście wolny.

aj

Foto: Artur Jarczok