Jest mi totalnie obojętne, kto na ten pomysł wpadł i z której był strony. Czy jest Czesławem Świstakiem czy Wojciechem Boreckim czy kimkolwiek innym. Mam po prostu nadzieję, że bardzo szybko się z tego rozwiązania wycofa. Jeszcze zanim ono wejdzie w życie.

Sekcja piłkarska BKS-u Stal Bielsko-Biała ma zostać po tym sezonie wchłonięta (nie mówmy tu o żadnej fuzji) przez Podbeskidzie i przekształcona w jego rezerwy.

Pomysł popierają Wojciech Borecki, Czesław Świstak i gmina Bielsko-Biała. Nie jest to dla mnie nic dziwnego. Dla Podbeskidzia ? teoretycznie ? to same korzyści. Z miasta znika główny ? jedyny ? rywal, a klub łatwo zyskuje rezerwy w III lidze, gdzie może spokojnie ogrywać swoich zawodników, bez konieczności ich wypożyczania. Dla prezesa Świstaka rozwiązanie też jest korzystne. Pozbędzie się niechcianego dziecka, jakim jest piłka nożna w BKS-ie. Wszyscy wiedzą, że dziś to bardziej klub siatkarski. To w tą sekcję ładowany jest główny procent pieniędzy. Dla piłki nożnej zostają ochłapy. Gmina ? jest właścicielem Podbeskidzia, a BKS sprawiał ostatnio głównie problemy. A to kibice, za którymi ciągnie się chuligańska fama, a to wypominanie, że miasto nie wspiera równomiernie obu klubów. W ten sposób problem ma zniknąć.

Nie cierpię, gdy ktoś myśli, że jest na tyle ważny, że może majstrować przy sprawach, przy których nigdy nie powinno się majstrować. Takie rzeczy powinny być jak guzik atomowy: nie dotykać.

BKS to długa i piękna historia rozpoczęta w XX-leciu międzywojennym. Tysiące meczów, zwycięstw, radości, ale też porażek i rozczarowań. Liczni piłkarze, którzy wybijali się tutaj i szli dalej, aż do reprezentacji Polski, jak Józef Młynarczyk, jak trener Antoni Piechniczek. Oczywiście, to uderzanie w wysokie tony, ale do cholery, historii budowanej przez kilka pokoleń, przez wielu ludzi, nie przekreśla się tak po prostu, z soboty na niedzielę, chybcikiem.

Podbeskidzie to historia krótsza, ale też piękna. Bielszczanie osiągają niesamowite rzeczy, bezprecedensowe w dziejach tego regionu. Ta nazwa wżyna się coraz bardziej w głowy ludzi z całej Polski, stanowiąc piękną promocję miasta. Tylko ludzie ślepi od nienawiści nie doceniają tego, co TS Podbeskidzie robi dla tego regionu. Połowa miasta będzie długo pamiętać, co robiła, gdy Euzebiusz Smolarek strzelał gola Bełchatowowi w przedostatniej kolejce tego sezonu. Robert Demjan, Czesław Michniewicz, Wojciech Borecki, ale też Kasperczyk, Rogalski, Pater, Brosz, Okrzesik, Wolas, Antonik. Wszyscy ci ludzie w kilkanaście lat potrafili stworzyć coś niesamowitego i należy się za to szacunek.

Co ważne, te dwie piękne historie, to dwie RÓŻNE historie. One się przeplatają. Nie mogą, a przynajmniej nie powinny istnieć bez siebie. Powinny współpracować, rywalizować, walczyć o to, kto będzie najlepszy. Na zasadach konkurencji, a nie monopolu.

BKS oczywiście finansowo cienko przędzie, ale po prawdzie, kto w III lidze śląsko-opolskiej nie ma problemów finansowych? Poza tym, całkiem niedawno Stal była w dużo gorszej sytuacji. A to spadała do okręgówki, a to naprawdę nie miała na nic pieniędzy. Dziś jest w czołówce III ligi, walczy o awans. Trenerowi Furlepie udało się ? przy pomocy młodych zawodników z Podbeskidzia ? stworzyć bardzo ciekawy zespół, na który po prostu dobrze się patrzy. Ani Podbeskidzie, ani BKS to nie są kluby bez perspektyw. Dziś jedni przeżywają piękne chwile, drudzy ciężkie, jutro może być odwrotnie, a pojutrze oba mogą przeżywać piękne, albo oba trudne. Nic nie jest dane raz na zawsze. Jak wygrywasz, to zaczniesz przegrywać, jak przegrywasz, to zaczniesz wygrywać. A potem odwrotnie. Tak się kręci świat.

Gdy Borussia Dortmund była kilka lat temu na skraju bankructwa, Bayern Monachium lekką ręką pożyczył jej kilka milionów euro. ?Oddacie, jak będziecie mieć?. Bawarczycy mogli się cieszyć z dobicia wielkiego rywala, ale wiedzieli, że ta rywalizacja jest im potrzebna. Zachowując proporcje, Real potrzebuje Barcelony, Arsenal Tottenhamu, Cracovia Wisły, a Podbeskidzie BKS-u. To działa oczywiście w dwie strony.

W mieście wciąż jest wiele osób, które deklarują sympatię dla BKS-u. Nie można ich tak po prostu pozbawiać klubu. Ba, są ludzie niezaangażowani ? a raczej zaangażowani emocjonalnie w oba kluby, którzy chcą po prostu oglądać i Podbeskidzie i BKS.

Jeśli Podbeskidzie chce mieć rezerwy, to niech je wystawi. Nie muszą zaczynać od B klasy, bo mają zagwarantowane miejsce w IV lidze. Jeśli chcą grać w III lidze, to niech awansują. Wystarczy jeden dobry sezon. Przecież w sezonie, po którym wycofali rezerwy, do końca walczyli o awans. Teraz też na pewno da się to zrobić.

Podbeskidzie jest bezsprzecznie największym klubem regionu. Jako lokalny potentat, powinno wspierać tych mniejszych i z nimi współpracować, a nie doprowadzać ich historię do końca.

W 180-tysięcznym mieście, w regionie, w którym nie ma żadnej konkurencji, jest miejsce dla dwóch klubów piłkarskich.

Nie dla ?fuzji? Podbeskidzia z BKS-em.

Michał Trela (autor jest dziennikarzem SportSlaski.pl)