Podbeskidzie stało się w grudniu spółką miejską. Przestrzegałem ja, przestrzegali mądrzejsi ode mnie. Miasto powinno w klubie jakoś uczestniczyć, ale nie nim całkowicie rządzić i nie obsadzać wszystkich stołków. Pisałem też już zresztą wtedy: jeśli się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Chcecie - wybaczcie populistyczne hasło - brać nasze pieniądze. OK, ale my chcemy wiedzieć, co z nimi robicie. Pełna transparentność.

Wczoraj już sobie pomyślałem, że żadnej fuzji nie będzie. Że Boreckiego po prostu wystawili do wiatru. Że zrobili z niego pionka, mięso armatnie. Prezydent na rok przed wyborami nie za bardzo mógł wyskoczyć z tak samobójczym pomysłem. Nikt z jego najbliższego otoczenia też oczywiście nie. A Borecki? To dość wygodne. On powie o fuzji i ? jak powiedział Wolas ? wszyscy będą w niego walić. Jak reakcje będą za ostre, to miasto się od niego odetnie i powie, że pomysłu nie ma (tak zrobiło). Święty Piotr się Jezusa wyparł ? trzy razy ? a prezydent się ? raz - Boreckiego nie wyprze? Klub został wciągnięty w politykę i mamy tego efekty.

Dziś nie jestem już taki pewny, bo Borecki nadal mówi, że ze Świstakiem pracują nad fuzją. Jego słowa dla sport.bielsko.biala.pl są jednak SKANDALICZNE. - Wspólnie z prezesem Świstakiem jesteśmy zdania, że debata nie ma sensu. My musimy pracować w swoim gronie, póki co trwa zbędne nagłaśnianie sprawy ? powiedział.

W przypadku spółki miejskiej nie ma czegoś takiego jak ?zbędne nagłaśnianie sprawy?. Już samo to, że w BIP-ie nie ma oświadczenia majątkowego prezesa Podbeskidzia nie jest do końca normalne. Tu niemal każda informacja powinna być jawna. Klub jak akwarium. Przejrzysty jak Bundestag. A już zwłaszcza powinno być dla wszystkich jawne czy ktoś chce likwidować klub czy jednak nie.

Gdyby właścicielem Podbeskidzia był podmiot prywatny, który wpadłby na pomysł, by przemianować klub na np. na HEKO Bielsko-Biała i zmienić jego barwy na pstrokato-różowe, to i tak wypadałoby porozmawiać o tym ruchu z kibicami. Tu jest jednak tylko ?wypadałoby?. W przypadku spółki miejskiej, zasilanej kasą z portfeli bielszczan, którzy chcą potem chodzić na mecze PODBESKIDZIA i BKS-u, jest to najzwyklejszy obowiązek, jak konieczność składania PIT-u raz do roku. Mus to mus.

Wiem, że prezes spotkał się z kibicami i paru rzeczy, które powiedział w moim wywiadzie z nim się wyparł. Pal to sześć. Niech jednak nie myśli, że to wystarczy. Tu się muszą odbywać debaty, spotkania, konsultacje, negocjacje, rozmowy, dialogi, trialogi itd. Jeśli nic one nie dadzą ? przyzwoitość nakazywałaby pomysł fuzji porzucić. Zdrowy rozsądek zresztą też, bo nikt tego ?KP Bielsko-Biała? nie będzie chciał oglądać.

Wiadomo jednak, że u nas urzędnicy nie są dla ludzi, tylko ludzie dla urzędników.

Jeśli jest chuligaństwo w mieście ? a jest ? to trzeba pracować u podstaw, rozpocząć żmudną integracyjną robotę już wśród dzieci. Da się załagodzić nastroje między dwoma klubami bez rozpieprzania ich obu.

Michał Trela (autor jest dziennikarzem SportSlaski.pl)