W poniedziałek 90 minut w sparingowym spotkaniu Korony Kielce rozegrał Kamil Adamek. Od początku lutego zawodnik Drzewiarza Jasienica regularnie przesyłał zwolnienia lekarskie do klubu. Wcześniej nie dogadał się z "Góralami".

Zaskakujące jak szybko doszedł do siebie. Jeszcze w ubiegłym tygodniu Mirosław Łaciok oglądał tylko zaświadczenia lekarskie, a dziś zawodnik wybiegał pełne 90 minut w sparingowej konfrontacji Korony z Dolcanem Ząbki. Nie to mnie interesuje.

Pewnym jest, że Adamka w barwach Podbeskidzia już nie zobaczymy. Pod koniec ubiegłego tygodnia zawodnik wraz z Kaczmarczykiem negocjował warunki kontraktu indywidualnego z prezesem Boreckim. Drzewiarz zgodę na transfer wyraził, choć zawodnik - mówiąc delikatnie - "leciał w kulki" ze swoim pracodawcą.

Dlaczego napastnik w barwach bielszczan już nie zagra? Poszło oczywiście o pieniądze. W rundzie jesiennej Adamek kasował w barwach "Górali" kwotę 5 tys. złotych plus premie za strzelone bramki i asysty. Teraz słyszę, że chciał tę sumę niemal podwoić. Dużo to czy mało? Zwłaszcza, że Borecki nie chciał mu dać nawet tego co miał wcześniej.

Cięcia w Podbeskidziu sięgnęły jednak wszystkich - i tych starszych i młodszych. Niewykluczone jednak, że wychowanka Morcinka Kaczyce wiosną oglądać będziemy w barwach Korony. Korony, która również jak Podbeskidzie walczy o utrzymanie.

Łaciok bowiem swojego zawodnika blokować nie zamierza, choć mógłby to zrobić ze stoickim spokojem, tak samo jak Adamek wysyłał mu fikcyjne zaświadczenia lekarskie o kontuzji. Napastnik prawdopodobnie do Kielc trafi na zasadzie wypożyczenia, a w kadrze "Podbeskidzia - klubu całego regionu" będziemy mieli coraz mniej (jeszcze jacyś są?!) górali i graczy z regionu.

Bartłomiej Kawalec