Czasem mam wrażenie, że w Podbeskidziu lubią tylko te melodie, które znają. Nieważne, co się z danym zawodnikiem działo przez lata, kiedy go w Bielsku-Białej nie było. Ważne, że kiedyś był!

Czemu tu się zresztą dziwić, kiedy sam prezes Wojciech Borecki wyjeżdża z Bielska jak Nicolas Cage z miasteczka Red Rock ? już ma wyjechać, ale zawsze coś go cofnie z powrotem, więc wraca. Tak samo zawodnicy. Z całej masy powrotów do Podbeskidzia udały się dwa, a tak naprawdę jeden. Ale co tam, zawsze warto spróbować! Wszyscy zawsze powiedzą: a może a nuż ?odpali? i wtedy wszystkim będzie łyso, co? ?Odpali?. Tego legendarnego odpalenia nigdy nie widziałem. Jest jak yeti. Jak ktoś gra dobrze, to albo dlatego, że ma talent, albo formę, ale ?odpalenie? pod te kategorie nie podchodzi ? odpalenie ma w sobie coś magicznego. Ktoś przychodzi i z soboty na niedzielę odpala. Takie rzeczy tylko w filmach. 130 zawodnik rankingu wygrywa Wimbledon tylko w filmie ?Wimbledon?. W życiu dochodzi najwyżej do ćwierćfinału.

Wszystkich prezesów Podbeskidzia dzieliło bardzo wiele, ale łączyło to, że uwielbiali powroty. Wracali więc do Bielska ? lekką licząc ? Grzegorz Bogdan, Mariusz Sacha, Mieczysław Sikora, Adrian Sikora, Marek Sokołowski, Tomasz Górkiewicz, Dariusz Kołodziej, a gdyby się udało wróciliby też Sylwester Patejuk, Maciej Szmatiuk, Marcin Radzewicz czy Kamil Adamek. No, a teraz Chrapek.

Powroty udały się ? tak jak napisałem ? dwa. W pełni udany był ten Górkiewicza, ale też ten chłopak jest opowieścią pod każdym względem osobną. On jest tym Czarnym Rycerzem z Monty Pythona. Odetną mu rękę, drugą rękę, nogę, drugą nogę, a on oprawcę będzie gryzł po nogach i wyzywał od tchórzów. Coś mi zresztą mówi, że w nowym sezonie ? przynajmniej na początku ? to Sokołowski będzie zmiennikiem Górkiewicza a nie odwrotnie. Powrót ?Sokoła? był o tyle inny od wszystkich, że wracał zawodnik będący w trakcie udanej kariery, a nie taki, który akurat dostał od życia w siedzenie i potrzebuje ciepłej przystani blisko rodzinnego domu.

Dobrze, że Podbeskidzie stawia na ludzi stąd, szkoda, że często to jest jedyne kryterium. I to stosowane wybiórczo, bo taki Byrtek jest u siebie traktowany jak piąte koło u wozu, a na pewno taki przykładowy Kołodziej nie zasługuje na ekstraklasę bardziej niż on. Kołodziej to zresztą mój ulubiony przykład na wszystko. Ktoś może pomyśleć, że się uwziąłem ? on sam tak myśli i mi ręki nie podaje ? ale niestety, ja głośno piszę to, co wielu myśli. Kołodziej ma w Bielsku za dobrze. Ostatni mecz od pierwszej do ostatniej minuty zagrał chyba jeszcze w czasach Włókniarza Bielsko-Biała. Ostatni dobry mecz to chyba w czasach BBSV. W międzyczasie umoczył się jeszcze w korupcję i miał dziesięć kontuzji. Ale OK, z sentymentu dali mu zimą kontrakt, bo ?może odpali?. Myślałem, że runda, w której dwa razy wszedł na boisko da komuś do myślenia, ale nie. Dostał nowy kontrakt. Rozmawiam z trenerem Michniewiczem, tak dość otwarcie:

- Darek u nas zostaje, chciałbym żeby tak było.
- Trenerze, ale ? z całym szacunkiem ? po co?
- Umie grać w piłkę. Jak się go dobrze przygotuje...
- Każdy trener od pięciu lat tak mówi!
- (śmiech) Ma dobre stałe fragmenty gry, jest tani, stąd.

I to były prawdziwe motywy. Ja bym dodał jeszcze, że jest sympatyczny. Naprawdę go lubię i inni chyba też tak mają. Nad Sachą nie ma co się znęcać. I tak boleśnie weryfikuje go rynek. Ciekawe czy załapie się w nowej Polonii Bytom.

O, a teraz Chrapek. Nie ma co się z tego śmiać, bo to jest naprawdę dramatyczna historia. Tego chłopaka strasznie szkoda, bo się rozsypał totalnie i stracił najlepsze lata kariery. Życzę mu z całych sił powrotu do dawnej formy. Obrana początkowo droga była dobra ? najpierw okręgówka, w niej parę goli, potem spokojne przygotowanie w III lidze, runda albo sezon tam i jeśli wszystko będzie w porządku to wtedy można pomyśleć o powrocie do Podbeskidzia. Wszystkim zawróciły jednak w głowie te gole strzelane w sparingach. Fajnie, że je strzelił, ale to NIC nie znaczy. Podbeskidzie jest jednak klubem ekstraklasowym ? wiem, że patrząc na jego organizację, ?marketing?, stronę itd. ciężko to stwierdzić, ale jednak ? i powinno stawiać jakiekolwiek wymagania. Każdy doskonale wiedział, że Chrapek nie był nigdy jakimś doskonałym piłkarzem. Cała jego siła to był zryw, przyspieszenie, błysk, iskra. Kiedyś to miał. Tyle, że to było kiedyś, cztery kontuzje i dwa wypadki temu. Czy dalej to ma? Nie wiem. Może tak. Ale sęk w tym, że Borecki i Michniewicz też tego nie wiedzą. Nie widzieli go. Nie wiedzą, czy ma coś jeszcze. Nie wiedzą, czy po dwóch tygodniach treningów z ekstraklasowymi obciążeniami się nie rozsypie.

Pewnym rozwiązaniem mogłoby być podpisanie kontraktu takiego, jak Górnik swego czasu z Bartłomiejem Grzelakiem, o którym też wiadomo było, że jest ze szkła ? do pierwszej kontuzji. Wytrzymał cztery dni. Ale Podbeskidzie takiego kontraktu z Chrapkiem nie podpiszę. Nie wierzę. Przecież jest nasz, ?może odpali?.

Chrapek odgraża się, że jest brany pod uwagę w kontekście pierwszej drużyny i że w ogóle nie ma tematu stałych występów w rezerwach, a jednocześnie mówi, że jak nie wyjdzie z Podbeskidziem to będzie grał na tym samym poziomie, co te rezerwy. Trochę lodu na głowę. Niech najpierw sam sprawdzi czy jeszcze jest piłkarzem czy już tylko byłym piłkarzem.

A jak Podbeskidzie chciało mieć napastnika na ekstraklasowym poziomie, to trzeba było brać Demjana. Gdyby ktokolwiek wykazał inicjatywę, to dalej by w Bielsku grał. Wiem co mówię, pewnie kiedyś przyjdzie czas, by napisać jak te ?negocjacje? wyglądały.

?PS Wszystko to nie zmienia faktu, że mam irracjonalne przeczucie, że to będzie najlepszy sezon Podbeskidzia w ekstraklasie.?

Michał Trela (autor jest dziennikarzem SportSlaski.pl)