Niepełnosprawni zamknięci w czterech ścianach szukają możliwości spędzania czasu poza domem, kontaktu z innymi ludźmi oraz możliwości poszerzania zainteresowań i umiejętności. Nie dla wszystkich wystarcza miejsca w istniejących instytucjach. Opłacanie lokalu jest dla osób utrzymujących się z rent wydatkiem poza granicą możliwości, szukają więc innych rozwiązań. W tym celu niesłyszący i niedosłyszący spotkali się z grupą bielskich radnych.

Osoby niesłyszące i niedosłyszące z Bielska-Białej od około dwóch lat mają szczególnie "pod górkę". Bielski oddział Polskiego Związku Głuchych zaprzestał działalności. Od tego czasu kilkadziesiąt osób nie ma się gdzie podziać. Dla niektórych jest to życiowy dramat: problemy z komunikowaniem się i nie najlepsza sytuacja życiowa powodowały, że spotkania we własnym gronie dla części z nich były całym życiem społecznym, od którego zostali nagle odcięci. Przez jakiś czas sytuację ratowały cotygodniowe spotkania w świetlicy środowiskowej MOPS. W związku z epidemią COVID-19 stałe grupy korzystające ze świetlicy zostały rozdzielone, a dla niesłyszących zabrakło miejsca.

Bielskie środowisko jest podzielone

Pomieszczenie na cotygodniowe spotkanie awaryjnie udostępniło im Centrum Organizacji Pozarządowych. Niesłyszący i niedosłyszący szukają jednak stałego miejsca, gdzie mogliby spotykać się i działać regularnie, miejsca, które mogliby traktować jako swój drugi dom. Sytuacji nie poprawia fakt, że centrala Polskiego Związku Głuchych nie jest zainteresowana pomocą, a bielskie środowisko jest podzielone. Niesłyszący uczestniczący w spotkaniu z radnymi i Fundacja Dziecięce Marzenia wspierająca od dwóch lat ich działania proponują otwarcie lokalu współdzielonego z innymi grupami osób niepełnosprawnych. Na przeszkodzie stoją głównie problemy lokalowe.

W ciągu ostatnich dwóch lat grupa i fundacja sygnalizowały także inne problemy, z którymi borykają się niepełnosprawni w Bielsku-Białej. Dzięki zatrudnieniu tłumacza języka migowego mogą już śledzić sesje Rady Miejskiej. Magistrat podpisał także zlecenia z tłumaczami języka migowego. Kilka dni przed planowanym terminem wizyty w urzędzie można zamówić usługę tłumacza, ale takie rozwiązanie jest uciążliwe. Tłumacze w związku ze stałymi zajęciami, pracami i długotrwałymi wyjazdami nie zawsze są dostępni.

Niesłyszący wnioskują o zmianę "punktu informacyjnego dla osób niepełnosprawnych" na "punkt obsługi osób niepełnosprawnych", gdzie ludzie z różnymi rodzajami niepełnosprawności będą mogli znaleźć etatowego specjalistę posługującego się językiem migowym. Wielu niepełnosprawnych - nie tylko niewidomych, ale też głuchych czy niepełnosprawnych umysłowo - nie potrafi czytać i pisać. Podczas załatwiania spraw formalnych trzeba ich nie tylko informować, ale w ogóle wspomóc.

Niezrozumiały zakaz oddawania krwi

Kolejną pilną sprawą do załatwienia jest brak w Bielsku-Białej kontraktu z gabinetem stomatologicznym obsługującym inwalidów. Problem jest szczególnie bolesny w przypadku osób niepełnosprawnych umysłowo, z którymi kontakt jest szczególnie trudny. Aktualnie z problemami muszą jeździć do Świętochłowic lub Katowic. Podczas spotkania przewodniczący Rady Miejskiej Janusz Okrzesik potwierdził, że rozmowy miasta z gabinetami w Bielsku-Białej i Skoczowie trwają i prawdopodobnie w bliskiej przyszłości problem zostanie rozwiązany.

Z drobniejszych spraw poruszono brak darmowych przejazdów komunikacją miejską dla niepełnosprawnych oraz niezrozumiały zakaz oddawania krwi w Bielsku-Białej przez niesłyszących.

Radni poradzili niepełnosprawnym sformalizować i skonkretyzować propozycje poprawy sytuacji. Zadeklarowali, że przedstawią je władzom miasta i będą pilotować ich realizację. Trzeba sprawdzić możliwość uzyskania grantu na prowadzenie miejsca spotkań oraz rozwiązanie problemów osób niesłyszących i niedosłyszących w urzędzie.

Tekst i foto: Piotr Bieniecki