Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej, od 1 kwietnia br. w Bielsku-Białej wprowadzono program segregacji śmieci. Od lat podobne zasady obowiązują z powodzeniem w innych miastach Unii Europejskiej Minęło ponad pół roku. Co w tym czasie zmieniło się w naszych portfelach oraz na śmietnikach i wysypiskach ? Ano głównie to, że bielszczanie więcej płacą za wywóz śmieci, a skutków segregacji nie widać.

Od kilku miesięcy nasze miasto zdobią plakaty namawiające do segregacji śmieci. Każdy z nas może się przyczynić do rozwoju ekologii poprzez oddzielanie szkła od papieru i plastiku. Tyle, że nie każdy chce lub potrafi to robić.

- Władze Bielska-Białej zorganizowały dobrą akcję, ale to ciągle za mało. Konieczne jest powszechne przekonanie mieszkańców, że segregacja jest potrzebna - mówi Artur Halena z firmy Operatus. Jest to spółka zajmująca się m.in. recyklingiem.

Ale nie tylko braki w świadomości społecznej są przyczyną widocznego gołym okiem fiaska akcji w naszym mieście. Nie mniej ważną są opóźnienia lub brak dostawy odpowiednich pojemników.

- Chcieliśmy się aktywnie włączyć w miejski program segregacji śmieci. Niestety, nie doczekaliśmy się zamówionych pojemników z firmy SITA. Od pewnego czasu segregowane odpady bezpłatnie odbiera od nas firma Operatus. Obecnie wszyscy nasi mieszkańcy posiadają pojemniki do segregacji śmieci. Najchętniej segregują je starsze osoby z Ustronia, lecz poprzez odpowiednie ulotki staramy się zachęcić do tego także młodych ludzi - podkreśla Anna Makuch z agencji nieruchomości Janosz&Makuch.

Firma SITA jest największą instytucją zajmującą się wywozem i porządkowaniem śmieci w Bielsku-Białej, finansowaną przez władze miejskie. Wedle założeń twórców programu, miała być głównym promotorem akcji segregowania śmieci. Niestety, nie dostarczyła odpowiedniej ilości pojemników na odpady. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się również, że nie wszystkie segregowane śmieci SITA przeznaczyła na odzysk. Część z nich jest po dawnemu odprowadzana na wysypisko, gdzie wszystko ulega wymieszaniu. Poprosiliśmy spółkę o ustosunkowanie się do zarzutów. Niestety, pracownicy firmy na razie nie zajęli stanowiska w tej sprawie.

- Jesteśmy małą firmą. Nie mamy pomocy finansowej ze strony władz miejskich, ale mimo to staramy się rozwijać recykling w naszym mieście. Sami kupujemy drogie pojemniki i dostarczamy je naszym klientom. Segregowane odpady udaje nam się zwykle w 100 proc. przeznaczyć na odzysk. Ale ciągle zdarzają się duże wspólnoty mieszkaniowe, które nie chcą w tym uczestniczyć. Łatwiej do segregacji przekonać klientów indywidualnych i mniejsze osiedla - dodaje Artur Halena.

Chociaż akcja realizowana jest już ponad pół roku, ciągle brakuje odpowiedniej informacji. Wielu naszych czytelników skarży się na forum dyskusyjnym na to, że często nie wiedzą jak powinni segregować śmieci. Szczególnie te, które nie kwalifikują się do wydzielonych pojemników. Zapewne też nie każdy bielszczanin wie, że przy większych centrach handlowych znajdują się specjalne pojemniki na zużyte baterie, a nawet stary sprzęt elektroniczny. W wielu aptekach natomiast można spotkać kubły na stare lekarstwa.

Temat pozostawiamy otwarty. Być może czytelnicy zechcą opowiedzieć nam o tym, jak sami segregują odpady? Co trzeba zrobić, aby program przestał być akcją i trafił do powszechnej świadomości mieszkańców naszego miasta ? A może milczenie przerwie wreszcie spółka SITA? Zachęcamy do dyskusji o śmieciach.

Agnieszka Pollak-Olszowska