Tankowanie na przystanku
Przed miesiącem nasz portal opublikował artykuł, w którym opisywaliśmy pijackie balangi pod wiatą przystanku autobusowego w Wapienicy. Komendant Straży Miejskiej Andrzej Grzegorzek obiecał nam wtedy, że w trybie pilnym zapozna się ze sprawą i w razie potrzeby strażnicy będą częściej patrolowali tę okolicę. Mamy dobą i złą wiadomość dla mieszkańców. Niemal wszyscy pjacy zniknęli z przystanku i ...pojawili się w innych miejscach.
Źródłem naszej interwencji stał się sygnał od czytelnika, który był oburzony bezceremonialnością, z jaką amatorzy tanich trunków przywłaszczyli sobie rejon przystanku. Według naszych informatorów, przystanek MZK przy ulicy Cieszyńskiej w kierunku centrum miasta był od każdego wczesnego poranka miejscem spotkań okolicznych pijaczków. Pod wiatą panowie opróżniali kolejne flaszki, a gdy pęcherz upomniał się o swoje – opróżniali go w pobliskich krzakach.
Mieszkańcy wielokrotnie dzwonili w tej sprawie do Straży Miejskiej, lecz ich interwencje nie zdały się na wiele. Bywały dni, kiedy śpiących na ziemi pijaków trzeba było omijać w drodze do autobusu. Puste butelki leżały nie tylko wokół wiaty, ale często lądowały na terenie odległej o kilkadziesiąt metrów szkoły i przedszkola. Postanowiliśmy zająć się tą sprawą i złożyliśmy wizytę w tej melinie pod chmurką. Na własne oczy przekonaliśmy się wtedy, że skargi czytelników są uzasadnione.
Nasz artykuł (www.bielsko.biala.pl/13478,aktualnosci) spotkał się z błyskawiczną reakcją komendanta straży Miejskiej Andrzeja Grzegorzka, który obiecał szybką interwencję w formie częstszych patroli w zagrożonym rejonie. Grzegorzek nie wykluczył też przebudowy przystanku, gdyby okazało się, że architektura tego obiektu bardziej sprzyja pijaczkom niż pasażerom MZK. Straż wystąpiłaby wówczas o pomoc do architekta miejskiego. Monitoring sytuacji miał trwać przez miesiąc.
Wczoraj komendant poinformował nas o rezultatach monitoringu oraz zaprowadzeniu porządku na przystanku w Wapienicy. Przebudowa okazała się zbędna. Każdego dnia radiowóz straży wielokrotnie patrolował okolicę. Wystarczyła częsta obecność umundurowanych patroli, aby większość trunkowych jegomości wyniosła się spożywać winko w mniej spektakularnych okolicznościach. Pozostali piją w warunkach przypominających konspiracyjne. Na przystanku jest znów bezpiecznie i w miarę schludnie. Nikt nie terroryzuje pasażerów dzikim spojrzeniem i oddechem sprzed tygodnia.
- Podjęliśmy działania „nękające” – podkreśla Andrzej Grzegorzek. – Cieszę się, że redakcja portalu także dostrzega efekty naszej pracy prewencyjnej.
W przyrodzie nic nie ginie. Trudno się więc dziwić, że wraz z zanikiem problemu w Wapienicy pojawiły się podobne zjawiska w innych częściach miasta. Problemów z osobami pijącymi alkohol w miejscach publicznych nie przybyło jednak z dnia na dzień. To mieszkańcy okolicznych domów coraz śmielej mówią o nich przedstawicielom prawa i być może spora w tym zasługa naszej interwencji.
Według informacji Straży Miejskiej, na natarczywą obecność smakoszy tanich trunków pod chmurką narzekają szczególnie osoby zamieszkałe w pobliżu przebudowywanej właśnie strażnicy w Starym Bielsku. Dość osobliwą scenerię natomiast wybrali sobie smakosze z os. Wojska Polskiego. Dżentelmeni z tego kręgu towarzyskiego zwykli degustować wina na ... cmentarzu. Komendant Grzegorzek podkreśla, że w miejscach tych nie ma wprawdzie szczególnego zagrożenia bandyckiego, lecz mieszkańcy boją się widoku nietrzeźwych osobników płci obojga.
Bielska Straż Miejska oraz redakcja naszego portalu apelują do czytelników o dostarczanie informacji na temat miejsc publicznych, w których pijacy nachalnie narzucają nam swoją obecność, terroryzując okolicę wrzaskami oraz nieobyczajnym zachowaniem. Na podstawie tych informacji sporządzona zostanie mapa niebezpiecznych rejonów miasta, do których częściej zaglądać będą patrole Straży Miejskiej. Komentarze do tego artykułu są dyskretnym i anonimowym sposobem poinformowania o zagrożeniu.
Komendant Andrzej Grzegorzek liczy, że w najbliższym czasie uda się zatrudnić nowych strażników oraz zatrzymać tych, którzy z powodu niskich zarobków zamierzali opuścić formację. Być może pomoże w tym wczorajsza uchwała Rady Miejskiej, która pozwoli na wzrost płac średnio o 500 zł brutto. Obecnie przeciętna płaca w bielskiej SM wynosi nieco ponad 2,6 tys. zł (brutto).
Robert Kowal
Komentarze 14

Klauzula informacyjna ›