Po stojącym na bardzo dobrym poziomie meczu, Podbeskidzie zremisowało z Górnikiem Łęczna 2:2. Podopiecznym Marcina Brosza nie pomogły jupitery po raz pierwszy rozświetlone przy Rychlińskiego ani nawet komplet publiczności.
 
Bielszczanie przystępowali do tego spotkania osłabieni brakiem swojego czołowego gracza - Łukasza Merdy, który opuścił stolicę Podbeskidzia na rzecz Cracovii Kraków. Na murawie nie pojawił się także pauzujący za kartki Clemence Matawu i kontuzjowani Bernard Ocholeche i Rafał Jarosz. W bramce „Górali” zadebiutował natomiast Joachim Mikler. Od pierwszej minuty na płycie Stadionu Miejskiego zagrał także Sylwester Patejuk.
 
Do rozgrywki z Górnikiem bielszczanie przystąpili z dużym animuszem. Niemal pewne sytuacje do zdobycia goli marnowali jednak Damian Świerblewski i Piotr Malinowski. Ta rażąca nieskuteczność musiała się zemścić. W 30. minucie gry prawą flanką szarżował Prejuce Nakoluma. Czarnoskóry zawodnik wyłożył futbolówkę Januszowi Surdykowskiemu, a były napastnik Podbeskidzia pokonał nieopierzonego golkipera „Górali”. W ostatnich sekundach pierwszej odsłony do wyrównania powinien doprowadzić Patejuk, lecz piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Jakuba Wierzchowskiego.
 
Pięć minut po wznowieniu gry gospodarze wyrównali. Szykowany do zmiany Świerblewski wykorzystał niefrasobliwość defensorów z Łęcznej i pięknym strzałem doprowadził do remisu. Zdobycz bramkowa tylko na kilka minut przedłużyła grę „Świerbla” w dzisiejszym meczu, bowiem w 57. minucie zmienił go Piotr Rocki.

Chłopcy Brosza nie spoczęli na laurach i nadal nękali gości. Dużo zdrowia na boisku w tym fragmencie gry zostawili Łukasz Matusiak i Piotr Malinowski. Szczególne słowa uznania należą się Matusiakowi, który w zarodku gasił niemal wszystkie akcje ofensywne Łęcznej. Nadal brakowało jednak skuteczności. Dariusz Kołodziej swoimi atomowymi uderzeniami nie mógł wstrzelić się w bramkę przeciwnika. Na kwadrans przed zakończeniem tej potyczki, Patejuk głową powinien skierować piłkę do siatki, ale po raz kolejny chybił.
 
Gdy znaczna część kibiców Podbeskidzia powoli opuszczała trybuny Stadionu Miejskiego, gospodarze postanowili pozostałych przyprawić o palpitacje serca. Bartłomiej Niedziela z łatwością ograł Sławomira Cienciałę i po jego skutecznym strzale na trybunach rozległ się jęk zawodu. W poprzednim sezonie mecz obu drużyn zakończył się remisem 2:2, historia zaś lubi się powtarzać. Kołodziej zagrał miękko w pole karne, a gola na wagę kolejnego remisu zdobył Damian Chmiel.
 
Drużyna Brosza pokazała charakter, ale brak było zimnej krwi i wyrachowania. Po tym meczu Podbeskidzie winno mieć trzy „oczka” więcej. Tymczasem kolejny remis stacza bielszczan coraz bliżej dna ligowej tabeli.
 
                                                      Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-2 Górnik Łęczna
Damian Świerblewski 50, Damian Chmiel 90 - Janusz Surdykowski 31, Bartłomiej Niedziela 87.

Podbeskidzie: 1. Joachim Mikler - 18. Sławomir Cienciała, 3. Łukasz Ganowicz, 26. Bartłomiej Konieczny (39, 7. Juraj Dančík), 17. Michał Osiński - 11. Damian Świerblewski (57, 19. Piotr Rocki), 9. Łukasz Matusiak, 10. Dariusz Kołodziej, 8. Piotr Malinowski - 13. Sylwester Patejuk, 22. Martin Matúš (71, 5. Damian Chmiel).

Górnik: 1. Jakub Wierzchowski - 24. Piotr Bronowicki (65, 18. Grzegorz Bronowicki), 5. Wallace, 2. Piotr Karwan, 6. Krzysztof Kazimierczak - 21. Prejuce Nakoulma, 8. Veljko Nikitović, 4. Radosław Bartoszewicz, 9. Rafał Niżnik, 19. Sławomir Nazaruk (77, 15. Bartłomiej Niedziela) - 86. Janusz Surdykowski.

żółte kartki: Kołodziej - Nikitović, Surdykowski.
 
Paweł Hetnał