Miniony weekend był pracowity dla bielskich strażaków. Do tragedii doszło w Kozach, gdzie kobieta spłonęła w pożarze swojego mieszkania.

W piątek przed północą pięć zastępów straży pożarnej wyjechało do pożaru w budynku jednorodzinnym przy ul. Orzeszkowej w  Bielsku-Białej . Po przybyciu na miejsce, strażacy wykonali dwa otwory piłą do drewna w celu dojścia do miejsca pożaru. Jednocześnie za pomocą drabiny weszli na dach, skąd przystąpiono do gaszenia ognia. Prawdopodobną przyczyną pożaru była nieszczelność przewodu kominowego.

Do kolejnego pożaru doszło w niedzielę w Kozach. W akcji gaśniczej wzięły udział cztery zastępy straży pożarnej. Po przybyciu dwóch z nich stwierdzono, że pożarem objęta jest część pomieszczeń budynku mieszkalnego. Świadkowie zdarzenia poinformowali strażaków, że wewnątrz domu może przebywać starsza osoba. Niestety, pomimo natychmiastowej interwencji ratowników, którzy weszli do środka płonącego obiektu, doszło do tragedii. W trakcie przeszukiwania pomieszczeń natrafiono na zwęglone zwłoki ludzkie.

Trzeci weekendowy pożar zdarzył się w... pociągu. W niedzielę wieczorem dwa samochody gaśnicze i jeden proszkowy zostały wysłane do zadymienia w  przedziale rozdzielni  elektrycznej składu pociągu znajdującego się na peronie bielskiego dworca PKP. Tlące się przewody ugasiła obsługa pociągu przy użyciu gaśnicy proszkowej. Pasażerowie przesiedli się do innego podstawionego składu. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.

mad