Piłkarze pierwszoligowego Podbeskidzia zainaugurowali na swoim stadionie piłkarską wiosnę. Wicelider ze Szczecina był do ogrania, ale remis w tym meczu ujmy gospodarzom nie przynosi.
Blask jupiterów, głośny doping kibiców i wicelider na doskonale przygotowanej murawie w Bielsku-Białej zapowiadały niezłe widowisko. Licznie zgromadzona publiczność przy Rychlińskiego nie obejrzała jednak porywającego meczu. Na palcach jednej ręki można policzyć dogodne sytuacje, jakie obie ekipy stwarzały sobie w dzisiejszym spotkaniu.
W meczu z Pogonią Robert Kasperczyk zastosował dosyć asekuracyjną taktykę - z jednym wysuniętym napastnikiem. Na „szpicy” biegał Piotr Rocki, któremu przyszło rywalizować z bardzo rosłymi defensorami ze Szczecina. I to właśnie popularny „Rocky” był już w drugiej minucie spotkania faulowany w polu karnym. Arbiter nie dopatrzył się jednak przewinienia zawodnika gości. Kolejne minuty upływały pod znakiem walki w środku pola. Bielszczanie grali zbyt często długimi podaniami górą, co przy wysokich defensorach Pogoni nie było najlepszym sposobem na sforsowanie zasieków rywala. Kilkakrotnie ładnie szarpnęli skrzydłami Piotr Malinowski i Clemence Matawu, lecz było to za mało, aby objąć prowadzenie.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze nadal bili głową w mur. W 59 minucie „Portowcy” mogli strzelić gola. W polu karnym do piłki dopadł Olgierd Moskalewicz, lecz jego strzał sparował na korner Richard Zajac. Sporo ożywienia w szeregi Podbeskidzia wprowadzili wchodzący z ławki rezerwowych Krzysztof Świątek i Sylwester Patejuk. Po tych roszadach Podbeskidzie zaczęło wreszcie grać po „krakowsku”, jak to zapowiadano przed startem rundy wiosennej. Styl „kopnij i biegnij” zastąpiły krótkie podania z pierwszej piłki. W 79 minucie zakotłowało się w polu bramkowym Radosława Janukiewicza. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Matawu, prowadzenie gospodarzom mógł dać Patejuk, lecz jeden z obrońców Pogoni w ostatniej chwili wybił futbolówkę z linii bramkowej. „Górale” do ostatnich sekund spotkania usiłowali coś wskórać, lecz bez efektu w postaci gola.
W obliczu walki o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy, remis z wiceliderem rozgrywek należy uznać za rezultat korzystny. Dzisiejszego wieczora dobrze spisywała się defensywa „Górali”. Do zwycięstwa zabrakło gospodarzom …centymetrów. W kilku sytuacjach Rockiego, Malinowskiego czy Świątka sędzia dopatrzył się minimalnych spalonych, a i samym zawodnikom do wykończenia akcji czasami brakowało jednego numeru buta.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Pogoń Szczecin 0:0
Podbeskidzie: Richard Zajac - Łukasz Ganowicz, Łukasz Matusiak, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Clemence Matawu, Łukasz Kanik, Rafał Jarosz, Dariusz Kołodziej (61 Krzysztof Świątek), Piotr Malinowski - Piotr Rocki (68 Sylwester Patejuk).
Pogoń: Radosław Janukiewicz - Marcin Nowak, Krzysztof Hrymowicz (46 Dariusz Zawadzki), Omar Jarun, Josef Petřík - Maksymilian Rogalski (62 Marcin Bojarski), Maciej Mysiak, Przemysław Pietruszka, Piotr Petasz (82 Tomasz Parzy) - Olgierd Moskalewicz, Marcin Klatt.
żółte kartki: Ganowicz, Kołodziej - Hrymowicz.
sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
widzów: 2.500.
pH |