Podróżując z Janem Pawłem II
Jadąc w ciepłym i czystym pociągu, słuchając góralskich piosenek pomyślałam o innym utworze znanym od zawsze. Ale nie był to „pociąg byle jaki” Maryli Rodowicz. Jestem przekonana, że 99 proc. moich współtowarzyszy podróży nie dbało tego dnia o to, dokąd jedzie, w jakim kierunku oraz o której godzinie dotrze na miejsce. Wszyscy siedzieli na wygodnych, żółtych fotelach i otoczeni zewsząd wizerunkami Ojca Świętego oczekiwali na spotkanie ze wspomnieniami o Janie Pawle II.
Dworzec główny PKP w Bielsku-Białej. Godzina 16.40 w piątek. Na torze drugim, przy peronie drugim stoi 20, może 30 osób. Nagle słychać charakterystyczny odgłos nadjeżdżającego kolosa. Po chwili wszystkim ukazuje się złoty pociąg ze znajomym herbem na przedzie i migającym napisem „Przejazd specjalny”. Maszyna zatrzymuje się. Drzwi otwierają się automatycznie, bez szarpania za klamki. Po dwóch niezbyt wysokich stopniach dostajemy się do jasnego, przestronnego wnętrza. Równo o 16.43 Pociąg Papieski rusza w dalszą trasę.
Wszystkie miejsca są numerowane, wszystkie o tym samym standardzie. W tym składzie nie rządzi codzienna kolejowa reguła „kto pierwszy – ten lepszy”. Od samego początku podróży można poczuć się wyjątkowo. Wita nas uśmiechnięta załoga oraz obsługa pociągu. Lekko pisnął włączany mikrofon i w głośnikach słychać głos przewodnika. Po wyrażeniu swojej radości z powodu wspólnej podróży, przychodzi czas na kilka podstawowych wiadomości o pociągu i jego idei.
Został wykonany w 2006 roku. Pierwszy kurs - z osiemnastu zaplanowanych - odbył 28 maja. Dziś przejeżdża po raz trzeci na trasie Bielsko-Biała – Rajcza. Okna w wagonach mają wymiary 153 x 150 cm. Ich pokaźne rozmiary wpływają na komfort oglądania mijanych pejzaży. W Pociągu Papieskim jest 170 miejsc siedzących, z czego 152 fotele. Oprócz nich, w studiu multimedialnym są dwie duże kanapy. Maksymalna prędkość, jaką może rozwinąć pociąg wynosi 120 m/h. Oczywiście, na co dzień jeździ znacznie wolniej. Wystarczy mu „prędkość turystyczna”.
W tyle - lub na początku, w zależności od kierunku jazdy - pociągu może zmieścić się osiem wózków inwalidzkich. Są dwa wejścia z windami - przystosowane dla osób niepełnosprawnych - oraz toaleta zaprojektowana z myślą o inwalidach. Pod sufitem, na całej długości pociągu, podwieszonych jest 14 ekranów LCD. Skład podzielony jest na trzy sekcje, przy czym w każdej można wyświetlać inny film.
Mimo podziału na sekcje, pociąg wygląda jak jeden, 68-metrowy wagon. Zaintrygowana tym, co owe 68 metrów kryje, zaczęłam kroczyć po dywanie rozłożonym na całej długości przejścia między fotelami. Mijałam przeróżne tablice poświęcone Janowi Pawłowi II. Jedne przedstawiały okolicznościowe, dwustuzłotowe monety z wizerunkiem Ojca Świętego, inne zaś trasy pielgrzymek Karola Wojtyły. Mogłam też oglądać zdjęcia pomników Papieża, które stoją w różnych miastach świata.
Wśród podróżujących najwięcej jest rodzin z dziećmi. Spora część, to osoby starsze, często z wnukami. Rzadziej pary lub samotnicy. Nie sposób też nie zauważyć kilku barwnych grup. Podczas każdego przejazdu Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała sponsoruje około 30 biletów. Tym razem trafiły one do Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Specjalnej Troski "Ada", do Teatru Grodzkiego oraz do Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych.
Trasę Bielsko-Biała – Rajcza – Bielsko-Biała pociąg pokonuje w niecałe trzy i pół godziny. Ale w tym czasie nie można się nudzić. Organizatorzy zadbali, aby w ciągu całej podróży pasażerowie nie narzekali na brak wrażeń. Główną atrakcja tego kursu był występ Zespołu Pieśni i Tańca BIELSKO, który przygrywał na góralską nutę. Kiedy młodzi bielscy artyści zaakompaniowali „Barkę”, cały pociąg przyłączył się do śpiewania ulubionej piosenki naszego Papieża. Podobne zaangażowanie pasażerowie wykazali wówczas, kiedy usłyszeli pierwsze dźwięki „Czarnej Madonny”. To były niewątpliwie jedne z najbardziej magicznych chwil tej podróży.
Ale równie duże, o ile nie większe, emocje dało się zauważyć w trakcie emisji filmu z wizyty Jana Pawła II w Bielsku-Białej w maju 1995 roku. Osobiście, nigdy wcześniej tego nagrania nie widziałam. Obraz sprowokował u mnie żywe wspomnienia. Mój kościół, moja ulica, nawet moje okna było widać! I uśmiechnięty Ojciec Święty... Dokładnie taki, jakiego zapamiętałam przed 14 laty. Później pasażerowie mieli też okazję wysłuchać koncertu jazzowego.
Do czerwca 2010 odbędzie się kolejnych piętnaście kursów Pociągu Papieskiego. Organizatorzy obiecują, że podczas następnych podróży złotym składem zapewnią równie ciekawe atrakcje. Z pewnością goście posłuchają dobrej muzyki i obejrzą ciekawy film, w przyszłości planowane jest wystawienie spektaklu teatralnego. Może podróżnym uda się zebrać cenne autografy, gdyż pociągiem podróżowało już wiele ważnych osobistości - posłowie, parlamentarzyści, muzycy. Nasz kurs również miał swoją „gwiazdę”. Mimo godnego wieku, w podróż „Podbeskidzkimi szlakami” wybrał się z nami Marian Wantoła, jeden z twórców „Reksia” oraz „Bolka i Lolka”.
I tak jechaliśmy mijając kolejne stacje, za oknem padał śnieg, robiło się coraz ciemniej. Kontemplując wspólną podróż z Janem Pawłem II, delektowaliśmy się ciepłem i wygodą. Dzięki kamerce zamontowanej w kabinie maszynisty, na podwieszanych ekranach oglądaliśmy, jak tory znikają pod wielką maszyną zbudowaną na część jednego z największych Polaków.
Magdalena Dydo
Fotoreportaż z podróży znajdziesz na: www.bielsko.biala.pl/537,reportaze

Klauzula informacyjna ›