Trup na klatce schodowej
Morderstwo w Bielsku-Białej? Tak to wyglądało na początku, kiedy usłyszeliśmy - pobity na śmierć. Martwego mężczyznę znaleziono w miniony wtorek, ale z uwagi na prowadzone śledztwo dokładniejsze informacje od prokuratury mogliśmy uzyskać dopiero wczoraj. W tej sprawie jest jeszcze kilka niewiadomych. Dlatego wspólnie z Bielską Telewizją Internetową postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się tłu i okolicznościom tragedii w bloku przy Kierowej.
Zastępca prokuratora rejonowego Ryszard Mojeścik przedstawia następującą wersję wydarzeń. - W niedzielę, 9 sierpnia doszło do pobicia. Ofiara była kopana i bita po całym ciele. Śledztwo w tej sprawie wszczęto 12 sierpnia. Dzień wcześniej mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.
Podejrzanego aresztowano
Podejrzanego aresztowano
Prokurator nie udzielił nam odpowiedzi na pytanie: skąd wzięła się ta dwudniowa luka w czynnościach prawnych między datą pobicia i zgonu. Nie udało nam się również dowiedzieć, co było przyczyną bójki, gdyż prokurator zasłonił się tajemnicą śledztwa. Poinformował nas jedynie, że osoba podejrzana o pobicie została już aresztowana.
Wśród pytań, na które nie otrzymaliśmy odpowiedzi było i to dotyczące ewentualnych wzajemnych związków sprawcy i ofiary. Czy te dwie osoby znały się wcześniej, a jeśli tak, to jaki był stopień zażyłości między nimi? W prokuraturze powiedziano nam tylko, że sąsiadka znalazła nieżywego mężczyznę na klatce schodowej. To ta kobieta powiadomiła pogotowie.
Według opinii policyjnych patologów, ofiara zmarła w wyniku odniesionych obrażeń wewnętrznych. Informacje o pobiciu potwierdziła Elwira Jurasz, rzecznik bielskiej KMP. Powiedziała nam, że 24-latka podejrzanego o pobicie zatrzymano w miniony czwartek. Był już znany bielskiej policji.
Nas jednak wciąż intrygowała rozbieżność dat między pobiciem, a śmiercią ofiary. Udaliśmy się więc na ul. Kierową 10, gdzie według naszych informacji zdarzenie miało miejsce. Pierwsze kroki skierowaliśmy do spółdzielni mieszkaniowej. Choć na początku nie chciano z nami na ten temat rozmawiać, to udało nam się ustalić, że mężczyznę znalazła schodząca z góry mieszkanka bloku. Najprawdopodobniej – choć nie na pewno – już wtedy nie żył. Dowiedzieliśmy się również, że nieboszczyk nie był lokatorem tego budynku. Według świadków, do tragedii doszło na czwartym piętrze.
Dziennikarskie śledztwo
- Gdy we wtorek rano (11 sierpnia - przyp. red.) wyjeżdżaliśmy z żoną do Częstochowy, zobaczyliśmy przed blokiem karetkę - powiedział nam lokator mieszkający na czwartym piętrze. - Ale dopiero po powrocie dowiedzieliśmy się, że jakiegoś trupa stąd wywozili. U nas jest bardzo niebezpiecznie. Wieczorem i w nocy, to strach wyjść na korytarz i przed blok. Ciągle ktoś leży pod kaloryferem, pije na schodach. Jest tu taki jeden na czwartym piętrze, który sika po kątach, ciągle pijany chodzi i niewiadomo kogo sprasza do swojego mieszkania. Ostatnio to chyba nawet je komuś odstępował czy wynajmował...
Udaliśmy się więc na drugą stronę korytarza na feralnym czwartym piętrze, aby porozmawiać z sąsiadami mężczyzny, którego wskazał nasz informator.
- Od wtorku, kiedy znaleziono ciało, nikogo w tym lokalu nie było – mówi pani z mieszkania położonego naprzeciwko meliny. - Chyba aresztowali tego właściciela albo tego, co tu mieszkał. Nie, tamtej nocy nie słyszałam żadnych krzyków!
Pobił czy zabił?
Początkowo można było odnieść wrażenie, że opowieści mieszkańców bloku przy Kierowej są tylko narzekaniem na sąsiada, który brudzi i sprawia innym problemy. Ale kiedy podeszliśmy do wskazanych drzwi, na których widniały dwie policyjne plomby, to wszystko zaczęło układać się w jedną całość. Brakowało jeszcze tylko wyjaśnienia dwudniowej przerwy między pobiciem, a śmiercią ofiary.
W końcu udało nam się jednak ustalić, że w niedzielę, 9 sierpnia czterech mężczyzn spotkało się pod sklepem nieopodal bloku, skąd udali się do obecnie zaplombowanego mieszkania, gdzie spożywali alkohol. Tego właśnie dnia miało dojść do pobicia. Wieczorem mieszkanie opuściło trzech z czterech przebywających w nim mężczyzn. Następnego dnia mężczyźni – w tym zatrzymany później 24-latek – wrócili do mieszkania, w którym pozostawili pobitego 47-letniego kompana. Jeszcze żył. Nazajutrz rano znaleziono go martwego na klatce schodowej.
W języku Kodeksu karnego opisany czyn nie jest morderstwem. Dlatego podejrzany otrzymał zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Niezależnie od kwalifikacji prawnej, zwłoki pobitego mężczyzny na klatce schodowej są w Bielsku-Białej wydarzeniem, które szokuje.
Magdalena Dydo
Relację telewizyjną z naszego śledztwa można zobaczyć tutaj: www.tv.bielsko.biala.pl/zwloki_na_klatce_schodowej_2607.
Relację telewizyjną z naszego śledztwa można zobaczyć tutaj: www.tv.bielsko.biala.pl/zwloki_na_klatce_schodowej_2607.
Artykuł wyświetlono 3130 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 7
wojTEK
wy w wizji powinniście umieć się dogadać ze sobą-)
pat
fajny artykul.dzięki współpracy z tv macie materiał multimedialny i temat jest atrakcyjniejszy

Klauzula informacyjna ›