W ostatnich tygodniach bielską opinię publiczną poruszyły dwie dymisje wysokich urzędników samorządowych. Prezydent Jacek Krywult jednego dnia rozstał się z dyrektorem BBOSiR oraz komendantem Straży Miejskiej. Z miejsca ogłoszono nabór kandydatów na te stanowiska, lecz oszczędność w informowaniu bielszczan o szczegółach postępowania kwalifikacyjnego mogła sugerować, że ktoś w tych sprawach rozdaje karty pod stołem.
 
Sprawy związane z zatrudnianiem urzędników reguluje ustawa o pracownikach samorządowych. W styczniu ub.r. do ustawy wprowadzono zmiany, które osobom ubiegającym się o pracę zagwarantowały prawo do ochrony personaliów. Wcześniej na stronach internetowych urzędów publikowano nazwiska kandydatów. Dostęp do tych list mieli więc ich dotychczasowi pracodawcy, którzy nie zawsze byli zadowoleni z uczestnictwa podwładnych w naborze. Bywało, że na tym tle dochodziło do konfliktów z szefem.
 
Ustawa zabrania publikowania listy z nazwiskami, lecz sama lista nie jest tajna. Prawo wglądu do niej posiada w trybie indywidualnym każdy obywatel. Wystarczy udać się do urzędu i zażądać listy kandydatów ubiegających się o określone stanowisko.
 
Przepisy tejże ustawy wskazują ponadto wymagania, jakie muszą spełniać osoby kandydujące na kierownicze stanowiska urzędnicze. Wszyscy muszą obowiązkowo posiadać obywatelstwo polskie, korzystać z pełni praw publicznych, nie mogą być skazani prawomocnym wyrokiem sądowym za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub za przestępstwo skarbowe i posiadać wykształcenie wyższe o kierunkach pokrewnych z rodzajem wykonywanej pracy. Kandydat musi też mieć odpowiedni staż pracy na stanowisku o pokrewnej specjalności. Oprócz tego, komisje definiują kryteria szczegółowe, dostosowane do konkretnych potrzeb kadrowych urzędu.
 
Przepisy nie zakazują kandydowania osobom spoza urzędu, np. biznesmenom. Do komisji należy jednak ocena, czy profil firmy przedsiębiorcy jest zbieżny z umiejętnościami niezbędnymi na danym stanowisku. W praktyce we wszystkich urzędach w kraju podczas naborów faworyzuje się urzędników. Po wygranej, osoba z zewnątrz musi bowiem najpierw zaliczyć półroczną służbę przygotowawczą zakończoną egzaminem. Dopiero później obejmuje stanowisko. Szefowie urzędów starają się uniknąć sytuacji, kiedy formalnie wybrano dyrektora lub naczelnika, lecz nie może on objąć swoich obowiązków, bo nie złożył ślubowania.
 
Skład komisji odpowiedzialnej za wybór odpowiedniego kandydata jest podawany do publicznej wiadomości. Obiema interesującymi nas zespołami kierował wiceprezydent Waldemar Jędrusiński. Oprócz niego, w każdej pracowały po dwie osoby. W komisji wybierającej nowego dyrektora BBOSiR znajdował się naczelnik wydziału kultury fizycznej turystyki UM oraz naczelnik wydziału organizacji i nadzoru UM. W komisji ds. wyboru nowego komendanta SM zaś - przedstawiciele wydziału nadzoru oraz zarządzania kryzysowego. W każdym zespole była więc tylko jedna osoba, która znała specyfikę danego stanowiska. Pozostali w trakcie osobistego spotkania z kandydatami nie potrafili dobrze ocenić ich wiedzy fachowej.
 
Do naboru na stanowisko w BBOSiR zgłosiło się 13 osób. Po wstępnej selekcji dokumentów, komisja zaprosiła czterech kandydatów na indywidualne spotkania. Każdy poproszony został o sporządzenie swojej koncepcji pracy ośrodka. Byli wśród nich trzej byli lub obecni pracownicy BBOSiR, w tym p.o. dyrektor ośrodka Grzegorz Jania, oraz urzędnik bielskiego KRUS.
 
 - Najlepiej zaprezentował się dyrektor Jania - zapewniła nas Małgorzata Okruta, która pracowała w komisji. - Podkreślał m.in. to, co jego zdaniem trzeba zrobić, aby Bielsko-Biała otrzymało status zaplecza treningowego na EURO 2012. Jego wiedza była najpełniejsza i najświeższa. Nasz portal dowiedział się, że Jania w sposób szczegółowy odniósł się też do problemów zagospodarowania nowej hali miejskiej, budowy nowego stadionu oraz modernizacji basenu przy ul. Startowej.
 
Po wysłuchaniu, każdy członek komisji przedstawiał swoją opinię i wskazywał najlepszego kandydata. Ostatecznie Jackowi Krywultowi jednogłośnie zarekomendowano Grzegorza Janię. - Pan Prezydent przychylił się do naszego wniosku - relacjonuje Okruta. - Informacje o wynikach naboru umieściliśmy w internecie oraz na tablicy ogłoszeń w urzędzie.
 
W naborze na komendanta straży zgłoszono sześć kandydatur. Na indywidualne rozmowy komisja zaprosiła cztery osoby. Byli to emerytowani lub czynni policjanci: b. szef bielskiej policji, b. szef drogówki, aktualny zastępca komendanta komisariatu oraz strażnik miejski, który pracuje w tej formacji od chwili jej powołania w Bielsku-Białej. Każdy z nich poproszony został o ocenę funkcjonowania straży w naszym mieście i koncepcję poprawy jej pracy. Podobno wszyscy chwalili styl działania formacji w czasie, gdy kierował nią Andrzej Grzegorzek.
 
Rekomendację uzyskał Mirosław Tronkowski, który na członkach komisji zrobił wrażenie koncepcją współdziałania policji ze Strażą Miejską na najniższym szczeblu. Jednym z jej elementów miałyby być wspólne spotkania policjanta i strażnika z radami osiedli. Tronkowski był pewny zwycięstwa. Dowiedzieliśmy się, że chwalił się wygraną na długo przed zakończeniem prac komisji.
 
Zgodnie z przepisami, jego kandydatura została przesłania komendantowi wojewódzkiemu policji do zaopiniowania. W przypadku negatywnej opinii, prezydent Krywult może ogłosić kolejny nabór.
 
                                                                                        Robert Kowal

PS. Jak poinformował nas rzecznik szefa śląskiej policji Andrzej Gąska, kandydatura Tronkowskiego została pozytywnie zaopiniowana. Mirosław Tronkowski jest więc nowym komendantem Straży Miejskiej w Bielsku-Białej.