 Nie brak w Bielsku-Białej miejsc, gdzie można dobrze i niedrogo zjeść. Dotychczas brakowało jednak przewodnika po lokalach gastronomicznych. Nasi dziennikarze składają niezapowiedziane wizyty w wybranych restauracjach. Dziś - restauracja w Villi Barbara.
Obecna nazwa obiektu przy ul. Wczasowej w Jaworzu niewiele mówi nawet niektórym rodowitym bielszczanom. Przed laty w tym miejscu znajdowało się państwowe sanatorium, do którego zjeżdżali kuracjusze z całego kraju. Baza uzdrowiskowo-wypoczynkowa była uboga nawet jak na tamte siermiężne czasy. Dość wspomnieć, że część zabiegów leczniczych wykonywano... w pokojach gości hotelowych.
Weekend u Barbary
Odkąd kilka lat temu placówka została sprywatyzowana, obiekt jest stale rozbudowywany. Przybywa wygód dla kuracjuszy. Villa Barbara usytuowana jest na obrzeżach dawnego parku zdrojowego. Posiada własny teren pełen zieleni z zespołem obiektów rekreacyjno-sportowych. Na obszarze 1,5 ha znajduje się m.in. park z altaną grillową i trzema klimatyzowanymi domkami wypoczynkowymi, boisko do siatkówki, koszykówki i badmintona, ściana do tenisa, plac zabaw dla dzieci, szachy ogrodowe, mini golf oraz namiot piknikowy, pod którym przy dobrej pogodzie odbywają się przyjęcia weselne.
Jaworze od XIX wieku posiada status uzdrowiska. Villę polecić można nie tylko kuracjuszom z głębi kraju, lecz także bielszczanom, którzy w weekend chcą znaleźć wyciszony i przyjemny relaks w pobliżu miejsca zamieszkania. Barbara może być celem rodzinnych wypraw rowerowych lub pieszych wycieczek. Obiekt znajduje się nieopodal granicy administracyjnej gminy Jaworze i miasta Bielsko-Biała. Od bielskiego hotelu Papuga dzieli go ok. piętnastominutowy spacer.
Centrum Zdrowia i Rehabilitacji Villa Barbara jest dziś obiektem o charakterze sanatoryjno - rehabilitacyjno - wypoczynkowym. Spełnia wszystkie kryteria konieczne w leczeniu balneologicznym: ma piękne położenie, dobry klimat, nowocześnie i bogato wyposażoną bazę rehabilitacyjną i odnowy biologicznej. - W tej części ośrodka - mówi zastępca dyrektora centrum, Małgorzata Wywiał - znajduje się basen kryty o wymiarach 12,5 m x 7 m, sala gimnastyczna, wanna do hydromasażu, wanny do kąpieli wirowej kończyn górnych i dolnych, bicze szkockie, materac wibracyjny, materace magnetyczne, komputerowy fotel do masażu, krioterapia punktowa...
W salonie SPA można skorzystać z sauny parowej, suchej i promieniowej, jacuzzi oraz solarium. W przygotowaniu są zabiegi kosmetyczne na bazie alg morskich. Bielszczan zainteresować może „Weekend dla dwojga” z zabiegami kosmetycznymi i relaksacyjnymi dla pani i pana, „Jeden dzień w SPA” lub zabiegi na ciało i twarz, które można zrealizować w ciągu jednego popołudnia. Ośrodek posiada doskonałe trasy spacerowe i rowerowe oraz własną wypożyczalnię rowerów.
Pan Sobiesław poleca
Podczas krótkiego, np. weekendowego, wypadu do Jaworza warto zatrzymać się w villi na posiłek. W ośrodku jest stylowa kawiarnia oraz restauracja, w której stołują się kuracjusze. Jej obsługa stara się pogodzić różne funkcje lokalu. Bywa, że przy sąsiednich stolikach serwuje dania dietetyczne członkom „Akademii XXL” (widoczne efekty już po czterech dniach!) oraz klientom zamawiającym posiłek a la carte. Tych ostatnich szef kuchni oficjalnie zapewnia, że realizacja dowolnego zamówienia nie trwa dłużej niż 20 minut.
Błądząc oczyma w karcie, wśród przekąsek gorących spotykam dania podawane chyba we wszystkich bielskich lokalach tej klasy. Jest więc ser a’la pilsner (panierowany w orzechach włoskich z sosem żurawinowym - 15 zł, oscypek z grilla (8 zł) czy omlet z szynką ( 15 zł). W tej standardowej szarzyźnie dostrzegam wątróbki z jabłkiem duszone w winie czerwonym (12 zł). Do degustacji jako klasyczny starter celem pobudzenia apetytu lub krótkie danie w przerwie na lunch. Z zimnych przekąsek kelner Sobiesław poleca łososia wędzonego z musem koperkowym, który w tym miejscu podawany jest w towarzystwie grzanek (20 zł).
Miejscowa kuchnia stara się być uniwersalna. Tak, aby każdy kuracjusz - obojętnie skąd przyjechał - znalazł w niej coś dla siebie. Dlatego w menu znajdują się potrawy regionalne, polskie i międzynarodowe. W dziale zup spotykam żurek śląski z jajkiem (10 zł) i polewkę czosnkową z grzankami (6 zł), ale też krem z brokułów z prażonymi płatkami migdałowymi (9 zł).
Restauracja w Villa Barbara może przypaść do gustu szczególnie wegetarianom i innym osobom nie cierpiącym mięsa. Wśród potraw dla tej klienteli są pierogi (11-15 zł) na kilka sposobów: z jagodami lub truskawkami, z kapustą i grzybami oraz ruskie, a także omlet z bukietem warzyw (15 zł) i naleśniki z serem i bakaliami (podane z bitą śmietaną i sosem czekoladowym) - 14 zł. Smakosze ryb zamawiają pstrąga na parze lub z grilla (26 zł), łososia z rusztu (36 zł) lub filet z pangi (15 zł).
Prawie, jak u mamy
Także dania główne mięsne przyrządzane są z myślą o kliencie wychowanym na tradycyjnych smakach. W tej części obiadu możemy zjeść m.in. tradycyjny kotlet schabowy (19 zł) lub de volaille (18 zł), karczek z grilla (20 zł) i eskalopki z kurczaka (21 zł). Jest też regionalny schab po beskidzku zapiekany z szynką i serem (22 zł).Dodatki do dań głównych (ziemniaki na cztery sposoby, kapusta zasmażana z warzywami, bukiet warzyw na gorąco, grzanki ziołowo-czosnkowe oraz surówki) trzeba zamawić extra.
Po oczekiwaniu nie dłuższym niż obiecane 20 minut, kelner uśmiecha się znad tacy z talerzem wyśmienitej borowikowej z kluseczkami ziołowymi (15 zł). Wyróżnia się intensywnym aromatem grzybowym, który mile drażni mój zmysł powonienia. Smak zupy jest znacznie gorszy - jak się wydaje - za sprawą jałowego bulionu, na którym zupa powstała. Kluseczki są najwyraźniej rozgotowane.
Za to duże wrażenie robi na mnie stek z polędwicy z grilla (40 zł). Jest dobrze wypieczony, dzięki czemu oszczędzam energię przy manewrowaniu nożem. Moja satysfakcja sięga zenitu, gdy próbuję ziemniaków po staropolsku (6 zł). Ten smak pamiętam z dawnych lat, kiedy spóźniałem się na niedzielny obiad, a mama odsmażała na patelni drugie danie z cebulką i boczkiem. Część angielskojęzyczna karty opisuje ów sposób przyrządzania ziemniaków jako stary styl polski. Jestem pełen uznania: to dobry styl!
Surówka wiosenna w sosie winegret (6 zł) składa się z sałaty, pomidora, ogórka i papryki, lecz sos z nadmiarem octu zabija smak świeżych warzyw. „Dla ukojenia podniebienia” zamawiam deser lodowy Villa Barbara (14 zł). Dzięki Bogu, nie jest przesłodzony, a owoce - w tym truskawki - są naprawdę świeże. Rarytas ów zjadany w rozsądnych ilościach z pewnością nie zaszkodzi nawet paniom dbającym o linię.
Villa Barbara – Jaworze k/Bielska-Białej, ul. Wczasowa 171, restauracja czynna w godz. 7-10 i 13-22.
xxx
Robert Kowal |