 Wczoraj na Podbeskidzie zjechało ok. 70 zabytkowych samochodów, a dzisiaj będzie można je oglądać przed hipermarketem Auchan. Przedwojenne cuda na czterech kółkach przyjechały do nas z Czech, Austrii, Włoch i Francji. Beskidzki Rajd Pojazdów Zabytkowych co roku zwabia właścicieli coraz efektowniejszych i kosztowniejszych piękności napędzanych silnikiem spalinowym.
Podczas 33. edycji imprezy będzie można zobaczyć sprawne automobile z 1928 (BMW Dixi), a nawet 1926 roku (Lincoln). Każdy z tych cudów techniki motoryzacyjnej oraz inne przedwojenne perełki, które zobaczymy w Bielsku-Białej, kosztuje dziś setki tysięcy złotych.
- Dwa lata temu nasz rajd został uznany najlepszą tego typu imprezą w Polsce - nie ukrywa dumy Ryszard Wach, prezes Automobilklubu Beskidzkiego. - Otrzymaliśmy wtedy puchar prezesa Polskiego Związku Motorowego, przyznawany przez szefów wszystkich automobilklubów w Polsce. W ciągu tych 33 lat rajd nie został ani razu odwołany czy przeniesiony w inne miejsce. W bieżącym roku zyskał kategorię Fiva A przyznawaną przez Międzynarodową Federacje Pojazdów Zabytkowych.
Wyróżnienie to oznacza, że w bielskiej imprezie weźmie udział dziesięć pojazdów z certyfikatem Fiva A. Otrzymują go tylko te egzemplarze, które są zachowane niemal w stu procentach w oryginale! W związku z takim wyróżnieniem, na tegorocznym rajdzie obecny będzie niezależny obserwator MFPZ ze Szwajcarii oraz prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Motorowego.
Im starsze, tym lepsze
Jacek Balicki jest szczęśliwym właścicielem BMW 319, a poza tym wiceprezesem Automobilklubu Beskidzkiego oraz dyrektorem Muzeum Motoryzacji w Bielsku-Białej. Jako etatowy komandor Beskidzkich Rajdów Pojazdów Zabytkowych podkreśla, że tegoroczna impreza pod kilkoma względami różni się od poprzednich edycji. Np. z Francji przybyły do nas na lawetach przedwojenne motocykle. Po raz pierwszy będzie kilka załóg żeńskich. Do tej pory bowiem kobiety niechętnie siadały za kierownicą zabytkowych automobili, by się pokazać w stolicy Podbeskidzia.
Dyrektor Muzeum Motoryzacji cieszy się, że do Bielska-Białej powróci Mercedes 170 V Cabrio. Ten sam, który startował w pierwszej edycji, z tym samym kierowcą co 33 lata temu!
- Co roku przyjeżdżają nowe, niesamowite egzemplarze - mówi Wach. - W zeszłym roku na własnych kołach przyjechały do nas Fiaty 500 z Włoch. W tym roku będą cztery załogi z Francji. Przyjadą też cudeńka z Austrii, Czech i Słowacji. Ze Szwajcarii o własnych siłach dotrze Mercedes 57. Rzecz jasna, będą także polskie załogi.
Bielszczanie będą mieli dziś okazję podziwiać Skodę Popular, która przed wojną startowała w Rajdzie Monte Carlo. Przyjedzie rodzina Fiatów 508, będzie kultowe auto sportowe Mercedes 190 SL i jego następca 230 SL oraz jednocylindrowy Aero 662 z 1931 roku. Z Bielska-Białej nie zabraknie Skody Super 6 z nadwoziem Weidera.
Zabytki pod specjalnym nadzorem
Niezwykłość tych wszystkich pojazdów polega na tym, że są one na tyle sprawne, żeby przejechać 200-kilometrową trasę z wieloma podjazdami. Organizatorzy zapewniają, że jutro na placu Ratuszowym nie zobaczymy okazu, który nie byłby interesujący. Zgodnie z przepisami, za zabytek uznawany jest pojazd wyprodukowany co najmniej 25 lat temu. Wach podkreśla jednak, że bielski rajd na pewno nie zostanie zdominowany przez Syrenki, Warszawy czy Fiaty 125 i 126 p.
- Aby samochód został uznany za zabytkowy, musi spełnić kilka warunków: mieć co najmniej 25 lat, jego produkcja jest już wstrzymana, a egzemplarz składa się z minimum 75 proc. oryginalnych części. Oczywiście, pojazd musi być zarejestrowany u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - tłumaczy prezes Automobilklubu Beskidzkiego. Podkreśla, że w ostatnich kilku latach Warszawy i Syreny pojawiały się okazyjnie. Przyjeżdżały nimi osoby pracujące przy organizacji imprezy, ale nie brały udziału w rajdzie. - Nie mamy zamiaru dopuszczać „maluchów” i „kanciaków” do rywalizacji w tak wytwornym gronie - zapewnia prezes.
Członek rodziny na czterech kołach
W sobotnie popołudnie przed bielskim Ratuszem będziemy mogli podziwiać prawdziwe cudeńka stworzone przez człowieka w ciągu minionych 90 lat. Te poczciwe staruszki na czterech kółkach są często traktowane jak członkowie rodziny. - Kiedyś autem jeździł dziadek, potem przekazał go synowi, a po dziesiątkach lat wnuczek przywrócił mu dawną świetność. Dla ludzi tego pokroju ten pojazd jest bezcenny, bo proszę wycenić tysiące godzin spędzonych w garażu i niekończące się starania o zdobycie potrzebnych części - tłumaczy Jacek Balicki.
Za auto do remontu - w zależności od rocznika, stanu, w jakim się znajduje i wielu innych czynników - trzeba zapłacić 10-100 tys. zł. Po wyremontowaniu, jego wartość wzrasta 5-6-krotnie, a na aukcjach osiąga cenę wyrażaną w setkach tysięcy euro!
Magdalena Dydo
Program XXXIII Beskidzkiego Rajdu Pojazdów Zabytkowych 2010 (VIII eliminacji mistrzostw Polski)
Piątek
- 09:31 - start rajdu,
- 10:00 -11:40 - próba sportowa pod Auchan w Bielsku-Białej,
- 11:00 -12:30 - próba zręcznościowa na Rynku w Czechowicach-Dziedzicach,
- 13:00 -15:30 - pokaz na Przełęczy Kocierskiej,
- 16:00 -17:30 - pokaz na parkingu w Hałcnowie.
Sobota
- 09:31 - start kolejnego etapu,
- 10:15-11:30 - pokaz na Rynku w Strumieniu,
- 11:30-14:00 - pokaz na Rynku w Pszczynie,
- 13:50-15:30 - próba startowa przed CH Sarni Stok w Bielsku-Białej,
- 14:00-16:00 - plac Ratuszowy w Bielsku-Białej,
- od godz.14:30 - konkurs elegancji (pl. Ratuszowy),
- od godz.16:30 - powrót kawalkadą do Jaworza,
- godz. 20:00 - uroczyste zakończenie w Jaworzu. |