Akt odwagi z klapą w tle
Robert Talarczyk postawił wszystko na jedną kartę i w dodatku zrobił to w szaliku Podbeskidzia. W jubileuszowym, 120. sezonie na deskach Teatru Polskiego zobaczymy dziewięć premier. Wśród nich sztukę będącą pracą dyplomową studentki z Krakowa, koprodukcję bielskiego zespołu aktorskiego z teatrem Tomasza Karolaka oraz spektakl, którego inspiracją jest dramat z Nangar Khel.
Tegoroczny jubileusz trudno jednoznacznie zdefiniować. Bo de facto nie jest to rocznica powołania Teatru Polskiego, który pod tą nazwą funkcjonuje „dopiero” od 1945 roku. Natomiast mówienie o 120-leciu budynku nie jest zbyt fortunnie. Dyrektor bielskiej sceny Robert Talarczyk unika więc sformułowania „sezon jubileuszowy”. Uważa bowiem, że powinien to być przede wszystkim okres ciężkiej pracy. Takiej, jak w trakcie poprzednich sezonów, a może nawet cięższej.
Teatr Polski czeka wielka klapa?
- Z Kongresu Kultury Województwa Śląskiego, który odbywał się w Katowicach przywozimy dobrą wiadomość: pod względem frekwencji widzów i ilości premier jesteśmy trzecim teatrem w regionie. Wyprzedzają nas tylko Teatr Śląski i Teatr Rozrywki - chwali się szef Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. - Rok jubileuszowy może być co najwyżej powodem do starań o osiąganie jeszcze lepszych wyników.
Najbliższy sezon może rzeczywiście przyczynić się do jeszcze większej popularności teatru, lecz może też okazać się totalną porażką. Talarczyk zdaje sobie z tego sprawę. - Chcę pokazać, że mimo 120 lat, nie jesteśmy dostojną damą, ale nadal możemy zaskakiwać i zmuszać do dyskusji. Ten sezon, to akt odwagi, który może okazać się klapą.
Zaskakujące jest to, że realizacja kilku pozycji repertuarowych wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. Np. lutowa premiera, która ma być koprodukcją Teatru Polskiego z Teatrem „Imka” Tomasza Karolaka. Dyrektor bielskiego teatru przyznaje, że jest to poważne przedsięwzięcie pod względem finansowym i logistycznym. Wszystko trzeba idealnie dograć i stąd mogą pojawić się pewne problemy.
Inspiracja z Nangar Khel
Nutką, a właściwie nutą tajemnicy owiana jest marcowa premiera spektaklu opartego na wydarzeniach z Nangar Khel. - Koncepcja właściwie dopiero się tworzy. Mogę jedynie powiedzieć, jak ja bym to widział i skąd w ogóle wziął się pomysł. O ostatecznym kształcie przedstawienia zadecyduje Artur Pałyga - wyjaśnia Talarczyk i od razu dodaje, że jedyne co wiadomo już teraz na pewno, to to, że w przedstawieniu nikt nie będzie próbował wskazywać winnych.
- Pomysł zrodził się w mojej głowie, kiedy oglądałem w telewizji wywiady z żonami żołnierzy, którzy de facto zostali już osądzeni przez opinię publiczną i media. Żony wiernie przy nich trwały i trwają. Same przeciw całemu światu - Talarczyk opowiada genezę pomysłu i z uśmiechem dodaje: - Sam jestem ciekaw, co z tego wyniknie.
Rezultaty kolejnego odważnego posunięcia dyrekcji naszego teatru zobaczymy już 8 października. Odbędzie się wtedy premiera spektaklu w reżyserii Eweliny Marciniak. Bielska inscenizacja „Nowego Wyzwolenia” jest efektem spotkania reżysera, dramaturga spektaklu - Michała Buszewicza - studenta dramaturgii PWST i dramatologii UJ oraz absolwentki Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie - Julii Wyszyńskiej z artystami Teatru Polskiego i Stowarzyszenia Centrum Sztuki Kontrast.
Kolejną jubileuszową niespodzianką ma być przygotowana przez samego dyrektora „Mistrz & Małgorzata Story”. Będzie to spektakl inspirowany powieścią Bułhakowa, ale jednocześnie nowoczesny: historia scenarzysty telenoweli, celebryty, który wyjeżdża do Czeczenii jako żołnierz.
Urodzinowa składanka
Ciekawym akcentem rocznicowym będzie przedstawienie „120 scen na 120-lecie”. Artur Pałyga ma w sprytny sposób połączyć różne sceny z różnych spektakli. - Rezultaty tego karkołomnego zabiegu zobaczymy podczas Nocy Sylwestrowej. Jeżeli spodoba się, to możliwe, że spektakl trafi na stałe do naszego repertuaru - obiecuje Talarczyk.
Już w listopadzie na deskach TP zaprezentowane zostanie nowe dzieło Ingmara Villqista, przygotowane specjalnie dla naszego teatru. Przedstawienie o roboczym tytule „Knut” (na cześć niedźwiadka) będzie spektaklem dwóch artystek, Anny Guzik i Marty Sawickiej.
Natomiast w kwietniu przyszłego roku czeka nas premierowy pokaz... antymusicalu. Cokolwiek ów termin oznacza, spróbuje się z tym zmierzyć Piotr Ratajczyk, który wcześniej wyreżyserował „Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami”. Będzie to spektakl oparty na wątkach ze scenariusza filmowego „Króla komedii” z Robertem De Niro. W maju, na koniec sezonu jubileuszowego zdarzy się inny, mały jubileusz. „Bóg mordu” Yasminy Rezy będzie dziesiątą sztuką w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza, która pojawi się na deskach bielskiego teatru.
Duch teatru
Za niespełna miesiąc ruszy program „Duch teatru”. Jak zapewnia kierownik literacki Teatru Polskiego Janusz Legoń, ma być to nowa, atrakcyjna forma zwiedzania teatru. - Budynek zostanie otwarty dla ludzi. Każdy będzie mógł wejść na sznurownie i zobaczyć wiele miejsc, o których istnieniu nawet nie miał pojęcia. Jeżeli inicjatywa spodoba się bielszczanom, dni otwarte będą organizowane raz w miesiącu.
Magdalena Dydo
O sportowym pomyśle na 120-lecie bielskiego teatru czytaj: Zagrają w jednej drużynie
Artykuł wyświetlono 2781 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›