Tańsze bilety MZK?
Przejazdy autobusami bielskiego MZK mogą być tańsze. Obniżka nie byłaby przy tym związana z poważnymi inwestycjami ze strony miasta. Wystarczy wydrukować nowe bilety i stemplować je w dotychczas użytkowanych kasownikach. Aby ulżyć pasażerom, potrzebna jest odpowiednia uchwała Rady Miejskiej. Problem w tym, że u schyłku kadencji radni nie mają raczej głowy do reform i myślą przede wszystkim o wyborach.
Funkcjonowanie komunikacji publicznej jest dyżurnym tematem wystąpień bielskich radnych. Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej interpelację w tej sprawie zgłosił Grzegorz Puda, który zażądał obniżenia opłat za bilety sprzedawane w autobusie. Zdaniem radnego, pobieranie haraczu przez kierowcę w formie dodatkowej opłaty manipulacyjnej jest sprzeczne z prawem.
Puda powołuje się na wykładnię Naczelnego Sądu Administracyjnego sprzed ośmiu lat, który orzekł, że praktyka pobierania różnych opłat za tę samą usługę jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą równości obywateli wobec prawa. Zdaniem NSA, rada gminy nie jest uprawniona do wprowadzania dopłat. Krótko mówiąc: bilety u kierowcy muszą kosztować tyle samo, co w kiosku. Bielski radny apeluje więc do MZK, żeby obniżył opłatę za przejazd uiszczaną bezpośrednio w autobusie.
Tymczasem sprawa nie jest taka prosta, jak chciałby rajca znany z populistycznych wystąpień publicznych. MZK pobierający wyższą opłatę działa w oparciu o uchwałę Rady Miejskiej z października 2004r. (z późniejszymi zmianami), która w par.1.4. stanowi - „Kierowca sprzedaje bilety o nominałach: 1.50 zł, 3.00 zł, 4.50 zł, 9.00 zł, 10.00 zł”.
- Nasze przedsiębiorstwo wykonuje tylko postanowienia Rady Miejskiej - argumentował wczoraj na sali obrad dyrektor MZK Krzysztof Knapik. - W uchwale nie ma mowy o dopłatach. Zdaniem Knapika, jest ona w całości zgodna z orzeczeniem NSA z 2002 roku.
Aby naprawdę ulżyć pasażerom, konieczne są zmiany w prawie lokalnym. Realna obniżka cen biletów byłaby możliwa w rezultacie przyjęcia przez Radę Miejską uchwały wprowadzającej podobne zasady opłat za przejazdy, jakie z powodzeniem funkcjonują w wielu dużych miastach. Np. w Poznaniu obowiązują bilety uprawniające do jazdy w określonym przedziale czasowym, tj. przez 15 minut, pół godziny, godzinę oraz 120 minut. Podobnie jest w Gdyni i Tychach. W Kielcach bilet jednorazowy jest ważny przez godzinę od chwili jego skasowania nawet wtedy, gdy pasażer kontynuuje jazdę innym autobusem.
W Gdyni za godzinną podróż kilkoma autobusami miejskimi trzeba zapłacić 3 zł, a poznańskimi tramwajami można jeździć przez dwie godziny za 6 zł. Jazda w Tychach przez 20 minut kosztuje 2.60 zł. Opłata za 1,5 godz. wynosi 4 zł. Dzięki temu systemowi podróż po mieście jest tańsza, gdyż nie trzeba kasować biletu po każdej przesiadce.
- Podobny system można zastosować także w Bielsku-Białej bez większych nakładów inwestycyjnych - wyjaśnił nam dyrektor Knapik. - Trzeba tylko wydrukować nowy rodzaj biletów.
Do obsługi systemu minutowego wystarczą kasowniki, które są obecnie zainstalowane w bielskich autobusach. Dziś sprawdzają się szczególnie w przypadku biletów jednodniowych i weekendowych, na których poświadczają godzinę rozpoczęcia podróży.
Krzysztof Knapik jest zwolennikiem zmian. Twierdzi, że na wstępie należałoby przeprowadzić rachunek ekonomiczny, który pozwoliłby ustalić właściwą cenę poszczególnych biletów. Np. trzeba byłoby porównać zysk finansowy na tzw. osobokilometrze w Tychach i Bielsku-Białej. Jego zdaniem, w bielskich warunkach nieprzydatne byłyby bilety 20- lub 30-minutowe. Ze względu na roboty drogowe, pasażerowie dłużej staliby w korkach niż podróżowali po mieście. Osoby, które nie są zainteresowane biletami czasowymi, korzystałyby nadal z jednorazowych jednoprzejazdowych.
Trudno przypuszczać, aby uchwała Rady Miejskiej przyjmująca nowy system opłat za przewozy osobowe w MZK mogła zostać przyjęta jeszcze tej jesieni. Radni pochłonięci są problemami związanymi z kampanią wyborczą. Reformowanie miasta trzeba odłożyć na następną kadencję.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 4203 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 14
bolo
a czy ktos w bielsku kiedykolwiek pomyslal o tym by przygotowac dlugoflowy projekt rowoju komunikacji miejskiej oparty o automaty biletowe? automaty powinny by stopniowo monotowane w autobusach, a takze na najbardziej zatloczonych przystankach. pilsudzkego, prezydent itd. to swietne rozwiazanie, pomagajace ulatwic zycie przede wszystkim pasazerom. nie trzeba przepychac sie przez caly autobus do kierowcy, wystarczy podejsc do automatu, wybrac interesujacy nas bilet, wrzucic monety i po sprawie. za chwile odbieramy wydrukowany bilet gotowy do skasowania. i taki sam scenariusz tyczy sie duzych przystankow. natomiast jesli chodzi o bilety czasowe to jest to smiech na sali, ze bielsko jeszcze tego nie wprowadzilo. nie oszukujmy sie, bilety 15-minutowe i godzinne powinny sie pojawic. tak samo jak jedno- czy dwudniowe. jak ktos potrzebuje przejechac 3 badz 4 przystanki na pewno skorzystalby z biletu 15-minutowego. Godzinne zas to takze ekstra rozwiazanie. na pewno jest wiele osob, ktore w ciagu godziny podrozuja dwoma autobusami i wcale nie musza robic tego cyklicznie. ale po co kupowac dwa bilety jednoprzejazdowe, jesli mozna godzinny? zastanowice sie nad reforami, bo sa niewatpliwie kazdemu potrzebne. mnie samemu nie, bo w bielsku nie mieszkam, a jestem raz za czasu. ale z obserwacji i doswiadczenia wiem ze taki rozwiazania o ktorych napisalem, to strzal w 10-tke.
ZIZ
> iza-belka / Literówki czy błędy ortograficzne prawie każdemu mogą się wydarzyć, rozmyślne pisanie nazwiska z małej litery i trzykrotne repetitio sugeruje stronniczość wobec oponenta i spore zacietrzewienie. Spora część wywodu RN Roberta Kowala dotyczy wprowadzenia "czasówek" co wydaje się odległe w czasie, przygotowanie stosownych uchwał potrwa. Pilna jest sprawa przystanków i kiosków, które będą niebawem nieczynne. MZK sprzeda więcej biletów po 3 pln w autobusach, wyniku finansowego firmy ten fakt nie zmieni w sposób istotny natomiast bałagan i opóżnienia mogą powstać przy zwiększonym zaangażowaniu kierowców w sprzedaż.
iza-belka
populizm pudy nie polega na tym że jest radnym od 2006. populizm pudy polega na tym że dla taniego poklasku wzywa instytucję miejską do zaniechania stosowania prawa.jako radny pan puda powinien wnieść projekt zmiany tego prawa i takie działanie nie będzie populizmem.
ZIZ
> iza-belka / uchwała o cenach biletów jest z X 2004r., radny Puda jestw V kadencji od 2006r., najlepiej pyszczyć zarzucając komuś populizm; nazwiska w Polsce piszemy z dużej litery.
iza-belka
anic/jaką rację?miałby ją gdyby próbował zmienić prawo miejscowe a jako radny ma taką inicjatywę.w to miejsce puda atakuje ludzi którzy wykonują prawo ustanowione przez jego kolegów z rady (nie wiem jak sam głosował w tej sprawie).to jest właśnie populizm
Krysiek
Jak byłem w Wawie ostatnio to za 4 złote chyba miałem ulgowy 24 godzinny na autobusy, tramwaje i metro. Dzięki temu zaoszczędziłem jakieś 30 złotych bo trochę jeździłem...
ZIZ
Znów zadyma o bilety u kierowcy! MZK działa w oparciu o uchwałę, która raczej skutecznie omija prawo. W związku z tym dyr. Knapik zarzuca radnemu Pudzie nieznajomość prawa.W sprawie ceny za bilety MZK kupowane u kierowcy specjalnego komentarza wymaga niesłychany spryt Ratusza. Orzeczenia sądów, na które powołuje się radny Grzegorz Puda dotyczą dopłat i/lub zawyżonych opłat za przejazd (za bilet) uiszczanych u kierowcy. Bielski MZK zastosował (dzięki stosownej uchwale RM) manewr, który pozwala uniknąć takiego bezpośredniego zarzutu. Kierowca autobusu jadącego na trasie miejskiej (za 2,4 pln) oferuje bilety na trasę podmiejską (za 3 pln). Bilety te w kiosku kosztują tyle samo, więc zdaniem MZK i Ratusza cena nie jest zawyżona. Cena biletów nie jest zawyżona, ale opłata za przejazd jest! Nie mając wyboru (u kierowcy) nabywamy bilet uprawniający do usługi o szerszym zakresie niż ta, którą otrzymujemy; nawet gdy trasa autobusu za miasto nie sięga (i nasz cel podróży też nie) jedyny dostępny bilet dotyczy trasy podmiejskiej. To spychoterapia ze strony władz miejskich, gdyż podstawowym problemem jest odzyskanie władzy (zarządu) nad przystankami i funkcjonowaniem kiosków. A te ostatnie będą wkrótce nieczynne. Wszystkie! Proponowane nowe bilety uprawniające do jazdy w określonym przedziale czasowym są rozwiązaniem porządanym, korzystnym nie tylko dla klientów MZK i nie tylko wyłącznie dzięki niższej cenie. Klient dzięki "czasówce" może: pojechać z przesiadką ale mniej zatłoczonym autobusem; decydując się na przesiadkę odjechać/ dojechać wcześniej; przy okazji (po drodze) załatwić jakąś parominutową sprawę i kontynuować jazdę docelową; opuścić nazbyt zatłoczony pojazd - zrobić np. drobne zakupy i kontynuować jazdę docelową itd., itp., jednym słowem OPTYMALIZOWAć przejazd. Przewożnik - MZK - też może odnieść sporo korzyści optymalizując trasy i rozkłady jazdy, np. likwidując dziwne linie okrężne i objazdowe w miarę jak klienci przyzwyczajeni do przesiadek wybiorą trasy najprostsze. Obecnie, na wniosek radnych w imieniu mieszkańców dążyło się do powstawania kolejnych linii z każdego osiedla na każdy kraniec miasta.
sheena
Jest różnica pomiędzy biletem jednodniowym a 24-godzinnym,24-godzinne z pewnością dla pasażerów są bardziej opłacalne.
pusia
do marc.bilet jednodniowy w bb kosztuje 9 zł (ulgowy 4,50).
marc
WE FRANCJI - W WIĘKSZOŚCI MIAST BILET komunikacji miejskiej to 1 Euro , czyli 4zł. A - WAŻNY 24 GODZINY - np. od południa pierwszego dnia do południa drugiego - KOSZTUJE 3 EURO. Tj. ok. 12 zł Ale u nas pewnie nawet za taka cenę by to się nie opłacało dla MZK.
pasażer37
aniu/gratuluję przenikliwej oceny pomysłu opisywanego w artykule.Dwa pytania do mądrali:1/dlaczego taniej i zdrowiej wyszłoby dla środowiska? 2/czy gdybym przeszedł na rękach byłoby drożej?Pozdrawiam:-)
ania
Taniej, a przede wszystkim zdrowiej - dla Ciebie i środowiska - wyszłoby, gdybyś ten jeden przystanek przeszedł na nogach...
pasażer37
dla mnie świetny pomysł.dziś jadę jeden przystanek w tę strone i jeden z powrotem i musze kasowac dwa bilety po 2.40.

Klauzula informacyjna ›