 Jest to nowa, a może nawet najnowsza restauracja w Bielsku-Białej. Właściciele obiecują, że wkrótce rozpocznie się duża kampania promocyjna i wówczas wszyscy usłyszą o Galerii Blu. Teraz informacje o lokalu Anny i Waldemara Klajmonów rozsyłane są pocztą pantoflową. Propaganda szeptana jest w tym przypadku skuteczna, bo o Galerii Blu dobrze się szepcze.
Nową restaurację przy ul. Maczka otwarto na początku stycznia z rzadką w Bielsku-Białej pompą. Na przyjęcie z tej okazji zaproszono kilkuset gości, głównie ze świata biznesu. Na sali zabrakło garstki stałych bywalców bielskich salonów, ale tego wieczora w Teatrze Polskim odbywała się premiera spektaklu, w którym aktorki rozbierają się na scenie. Klajmonowie mają nadzieję, że spóźnialscy dotrą do nich wcześniej niż później. Sztuka rozbierana weszła przecież na stałe do repertuaru teatralnego, a w Galerii Blu niespodzianka czeka na każdym talerzu. Miejscowi kucharze nie boją się eksperymentować z orientalnymi przyprawami. Dlatego dwaj goście siedzący przy wspólnym stoliku mogą zamówić z karty te same dania, ale nie będą one takie same.
Chcą zaskakiwać smakiem
Galeria Blu preferuje kuchnię śródziemnomorską, choć w menu spotkać można akcenty pozaeuropejskie. W porównaniu z innymi renomowanymi bielskimi restauracjami karta jest stosunkowo krótka. - Każdy pracownik kuchni ma swój udział w tworzeniu menu - zapewnia szef kuchni Mateusz Kręcina. - W naszym zespole spotkały się osoby o różnych doświadczeniach zawodowych. Łączy nas to, że chcemy się nadal uczyć, poznawać oryginalne smaki i łącząc je z sobą metodą prób i błędów, nadawać potrawom nieznany dotąd wyraz. Chcemy zaskakiwać gości!
Pierwszą niespodziankę spotykam na początku karty. Full english breakfast (25 zł) nie jest daniem kuchni śródziemnomorskiej, ale bywa często podawane w lokalach na południu Europy ze względu na tłumy brytyjskich turystów, którzy przywykli do ciężkich, wyspiarskich śniadań. Po zjedzeniu zestawu, na który składa się bekon grillowany, biała kiełbasa. kaszanka, jajecznica lub jajko sadzone oraz fasolka biała w sosie pomidorowym, grzyby smażone, grillowany pomidor wraz z tostami, klient zazwyczaj czuje się syty do wieczora. Wtedy warto otworzyć kartę na stronie ze starterami.
Na początek kolacji w stylu śródziemnomorskim szef kuchni poleca gyu tataki - grube plastry lekko opiekanej polędwicy wołowej, marynowanej w imbirze i sosie sojowym (23 zł). Następnie może być ceviche, czyli w przypadku Galerii Blu, łosoś (pokrojony bardzo ostrym nożem) marynowany w cytrusach podawany w towarzystwie ostrych papryczek typu jalapeño z pieczywem czosnkowym (26 zł). Smakoszom polecam ostrygi z nutą mięty (27 zł). Dzięki salsie wykonanej z drobno posiekanych ogórków z dodatkiem octu japońskiego, zapach i smak morza czujemy dopiero w żołądku. Dla początkujących uwaga: ostrygi trzeba pogryźć, bo przełknięcie w całości może mieć nieprzyjemne następstwa.
Burak ma wielkie możliwości
Słyszę, że świeże małże są dostarczane trzy razy w tygodniu z Hamburga. W najbliższym czasie planowana jest zmiana dostawcy ryb. Będą przyjeżdżały wprost z Wenecji. Natomiast krewetki pochodzą z południowo-wschodniej Azji. Zdaniem obsługi galerii, jest to najlepszy towar na świecie.
Gdy nadeszła kolej zup, zaskoczył mnie zapach lasu, który poczułem w nozdrzach na długo przed tym, jak przy moim stoliku stanął kelner z talerzem bulionu grzybowego (15 zł). Podgrzybki i gąski kąpią się w klarownym wywarze z wołowiny i mięsa kaczki. Na uwagę zasługuje też krem z buraków z przepiórczymi jajami. Żyjemy w kraju, gdzie z buraków wyciśnięto już wszystkie - wydawałoby się - rezerwy kulinarne. W Galerii Blu okazuje się jednak, że w buraku drzemią wielkie możliwości. Miejscowy krem, to nie żaden barszczyk w tym czy innym stylu, lecz gęsta jak pulpa zupa o lekko kwaśnym smaku ze słodką nutą w tle, której źródłem jest prawdopodobnie kropla mleka kokosowego. Obok w karcie znaleziono miejsce dla tajskiej zupy kokosowej z owocami morza (18 zł), ale szkoda zachodu. Podobnymi wynalazkami w PRL szokowano klientów Orbisu, a dziś rozmaite warianty tej zupy spotkać można w niektórych lokalach hotelowych.
- Mamy swoich mistrzów, nawet w Bielsku-Białej - tłumaczy Anna Klajmon. - Nie wstydzę się przyjechać do obcej restauracji samochodem oznaczonym logo Galerii Blu. Nie chcemy nikomu odbierać klientów. Dążymy do tego, aby smakoszom kuchni śródziemnomorskiej pokazać, że w warto wpaść do nas czasem także po to, aby poznać nowe smaki potraw, które już znają. Oprócz tego, wprowadzamy dania dla zwolenników tradycyjnej kuchni, po niewygórowanych cenach.
Z dodatkiem płatków róż
Z myślą o tradycjonalistach kucharze z Galerii Blu opatentowali żeberka wieprzowe delikatnie opiekane z dodatkiem maggi podawane z frytkami belgijskimi i sałatką colesław (34 zł). Dzięki odpowiedniej zaprawie mięso jest bardzo kruche i rozpada się przy pierwszym kontakcie z widelcem. Jeszcze tańszy jest filet z kurczaka w sosie indonezyjskim z grillowaną papryką (28 zł). Konsument nie ma także kłopotów z filetowaniem kaczki pieczonej w cytrusach z kasztanami jadalnymi (54 zł). Sos porzeczkowy nadaje mięsu słodko-kwaśny smak. Pycha.
W dziale rybnym jest bogactwo: halibut, dorada, bar (labraks), sola, łosoś. Otrzymałem bara w świetnym sosie kokosowym (58 zł), który słusznie polecił mi szef kuchni. Ten sos można zajadać nawet z pieczywem, ale z barem to już mniej. Najlepsze są proste recepty, o czym doskonale wiedzą kucharze z basenu Morza Śródziemnego. Rybę trzeba natrzeć oliwą z czosnkiem i solą, obłożyć rozmarynem lub miętą, po czym zostawić w chłodnym miejscu. Potem w folię i do rozgrzanego piekarnika! Duży efekt za niewielką cenę.
W Galerii Blu podają świetne sorbety, np. z liczi z dodatkiem płatków róż. Oryginalną przygodę smakową zapewnia shake z lodów waniliowych z bazylią i sorbetem z białego wina i kardamonu z dodatkiem wina musującego cava. Smakiem zaskakuje orzeźwiający sok z aloesu z limonką i gałązką mięty. Podobno latem napój będzie podawany wszystkim klientom jako bezpłatny dodatek do potraw.
Kuchnia na żywo
Restauracja przy ul. Maczka położona jest w pobliżu parku, a gdy na ulicy cichnie jazgot samochodów, słychać szum wody skaczącej po kamieniach pobliskiej rzeki Białej. Dysponuje obszernym parkingiem. Lokal współpracuje z cieszyńskim Instytutem Sztuki Uniwersytetu Śląskiego, dzięki czemu klienci oglądać mogą wystawy prac młodych artystów. Raz w tygodniu odbywają się koncerty fortepianowe. W planach, jak słyszę, są pokazy przyrządzania potraw na żywo (live-cooking) oraz warsztaty kuchni śródziemnomorskiej.
Dla najmłodszych gości przygotowano specjalne menu oraz dwa stoliczki, m.in. z przyborami do rysowania i malowania. Właściciele obiecują, że latem obok galerii stanie duży ogródek dla dzieci. Zbliżają się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Może więc, podobnie jak dzieje się to na południu naszego kontynentu, dorośli będą mogli oglądać transmisje z meczów na dużym telebimie ustawionym na wolnym powietrzu?
Galeria Blu - ul. Gen. Maczka 41, restauracja czynna od poniedziałku do soboty w godz. 8-24, w niedziele 8-23.
Robert Kowal
Foto: T.Wójcik
|