Komu potrzebne są takie rady?
Bielskie rady osiedlowe czekają zmiany. Komisja Bezpieczeństwa i Samorządności Rady Miejskiej pracuje już nad ich nowym statutem. Czy propozycje radnych spotkają się z akceptacją i zrozumieniem dotychczasowych przedstawicieli mieszkańców poszczególnych dzielnic? Wszystko wskazuje na to, że nie będą mieli innego wyjścia. Właśnie na naszych oczach przestaje oficjalnie działać jedna z rad.
Rada Osiedla Biała Wschód z dniem 31 marca zakończy swoją działalność. Taka informacja pojawiła się na drzwiach siedziby zlokalizowanej praktycznie w samym sercu Bielska-Białej. Jej dotychczasowy przewodniczący, Bogdan Surma podkreśla, że decyzja została podjęta po rozmowach z urzędnikami.
Nie ma rady
- Rada Osiedla przestaje istnieć, bo jest nikłe zainteresowanie społeczne. Po raz trzeci nie udało nam się zebrać wystarczającej liczby osób uprawnionych do głosowania. Ostatecznie nowa rada nie została wybrana, a dotychczasowi członkowie postanowili zrzec się uprawnień - mówi z żalem Surma. - Nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Na ostatnie głosowanie przybyło dziesięć osób, w tym czworo członków rady i urzędnicy miejscy. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Przewodniczący przypuszcza, że być może chodzi o samą postawę człowieka wobec pracy społecznej. - Dziś nic nie robi się za darmo.
Nikłe zainteresowanie wyborami do Rady Osiedla Białej Wschód może dziwić. Tym bardziej, że za ostatniej kadencji Bogdana Surmy powstał zielony zakątek u zbiegu ulic Lwowskiej i Piłsudskiego. Także placówki oświatowe mieszczące się w jej granicach mogły liczyć na wsparcie rady.
Zmiany idą wolno
Ale decyzja została podjęta. Co w takim razie stanie się z dzielnicą? W Bielsku-Białej do tej pory istniało 30 rad osiedlowych. Czy likwidacja jednej z nich oznacza zmiany dla wszystkich? - Sprawa Rady Osiedla Biała Wschód jest już tematem rozmów w Komisji Bezpieczeństwa i Samorządności. Najprawdopodobniej nastąpi korekta jej granic. Być może zostanie połączona z radą Bielsko Śródmieście lub Biała Krakowska. To długa procedura, która jest związana z konsultacjami społecznymi - podkreśla Ryszard Batycki, przewodniczący Rady Miejskiej.
Członkowie Komisji Bezpieczeństwa i Samorządności debatują nie tylko nad przyszłości RO Biała Wschód. Postanowili także wprowadzić zmiany w statucie rad osiedlowych. W ubiegłym roku słychać było o pomysłach redukcji ich liczby do kilkunastu, lecz sprzeciw mieszkańców poszczególnych dzielnic sprawił, że plany odłożono na półkę.
- Te są inne. Chcemy budować demokrację u podstaw. Na tym polega idea samorządności. Być może zmiany, nad którymi pracujemy i wciąż przyjmujemy wnioski poszczególnych radnych i osób zainteresowanych, zmienią nastawienie mieszkańców do rad osiedli. Nie będzie wtedy problemów z uzyskaniem kworum podczas głosowania - podkreśla Jarosław Klimaszewski, szef komisji.
Za wysokie progi?
Według projektu, wybory do rad osiedlowych odbywałyby się tego samego dnia we wszystkich dzielnicach Bielska-Białej. Lokale wyborcze byłyby czynne przez osiem godzin. Mieszkańcy głosowaliby na kandydatów, których poznaliby wcześniej dzięki kampanii informacyjnej prowadzonej w lokalnych mediach. Koszty kampanii wyborczej zostałyby pokryte z budżetu gminy. - W ten sposób zwiększymy świadomość obywatelską. Zbudujemy odpowiedzialne społeczeństwo - przekonuje Klimaszewski.
Zmianami w funkcjonowaniu rad osiedli jest zainteresowana Grażyna Staniszewska. Jej zdaniem, projekt jest wart uwagi, lecz martwi ją zbyt wysoki próg wyborczy, który został wyznaczony na poziomie 10 proc. - Jest zaporowy, o czym świadczy przykład innych miast, gdzie odbywają się takie głosowania. W Gdańsku już teraz myślą, aby zmniejszyć próg o pięć procent - tłumaczy radna. - Być może należałoby zwiększyć kompetencje rad osiedlowych i dać im większy budżet do wykorzystania.
Radny Józef Łopatka z Komisji Bezpieczeństwa i Samorządności, były szef Rady Osiedla Kopernika jest przekonany, że realizacja projektu zmian przyczyniłaby się do wzrostu znaczenia rady osiedla wśród mieszkańców.
Uwaga, sposób na frekwencję
Autorzy projektu reformy lokalnego prawa wyborczego powinni zastanowić się nad sposobem wykorzystania internetu w budowie demokracji na szczeblu dzielnicowym. Większość z nas ma dostęp do sieci i chętnie skorzysta z możliwości udziału w głosowaniu bez konieczności wychodzenia z domu. Już dziś kilka rad osiedlowych posiada własne strony internetowe, na których odnajdziemy najważniejsze informacje dotyczące ich działalności: od nazwisk członków po sprawy bieżące.
Katarzyna Górna-Oremus
Artykuł wyświetlono 2982 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 9
8509
Super, Obywatele miasta mają finansować wybory, żeby parę osób mogło sobie posiedzieć i udawać, że rządzi.Fantastyczna propozycja za publiczne pieniądze.
sza
do rad osiedlowych wybierani sa wyselkcjowani ludzie co wy o tym wiecie ??????
Alex
No właśnie - oszczędności należy szukać przede wszystkim w Urzędzie miasta oraz zakładach budźetowych. Zwolnić 1/3 urzędników i to już!
ZIZ
@ nornalny racjonalista/ wpadnij na stronki internetowe "halcnow" i "starebielsko". Może tak trochę etatów w Ratuszu (jest ponad 500) i w 27 podległych "kasztelanowi" jednostek (ca. 2500 etatów) poszukałbyś oszczędności.
normalny racjonalista
rady osiedla to przeżytek i mam nadzieję, że Radni miasta i Prezydent będą mieli nadal tyle odwagi co w innych śmiałych i potrzebnych posunięciach i dokonają ich likwidacji bądź zmniejszenia na początek do głównych (największych) dzielnic miasta czy też osiedli - niech w końcu będzie normalnie, szkoda pieniędzy, nawet tych 5 tyś. zł. rocznie, najmu lokali, telefonów i innych kosztów (a i tak chore jest, że jakaś mała dzielnica ma 5 tyś. mieszkańców i 5 tyś zł. na działalnośc roczną, inna rada z 20 tyś. mieszkańców ma także 5 tyś zł. na rok i przy tym kilka szkół którym kupuje jakieś puchary, nagrody na turnieje, czy organizuje spotkania dla emerytów) PANIE PREZYDENCI ORAZ DRODZY RADNI KOŃCZCIE Z TYM SOCJALISTYCZNYM ANACHRONIZMEM - BO Z DEMOKRACJĄ NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO, A Z GOSPODARNOŚCIĄ W DOBIE KRYZYSU TO JUŻ NIC NIE ŁĄCZY. POWODZENIA W PRZEMIANACH.
borsuk
Sprawa jest prosta - jeśli nie ma chętnych zainteresowanych daną RO, należy ją zlikwidować. Tam, gdzie jest zainteresowanie - zostawić.
xxx
"nastąpi korekta jej granic(...)To długa procedura, która jest związana z konsultacjami społecznymi" - czegoś tu nie rozumiem, najpierw ludzie w ogóle nie pojawiają się na głosowaniu, czyli mają to gdzieś, a potem urzędnicy mają chodzić za nimi i pytać czy się zgadzają na podleganie pod inną Radę? Założę się, że nagle będzie tłum ludzi przeciwnych podleganiu gdzie indziej, albo za 3 miesiące będzie znowu w mediach, że skandal, bo biedni ludzie nie mogą mieć na osiedlu kawałka trawy, bo im się "cudza" Rada nie zgodziła.
O_01
A może się zastanowic nad tym, by przewodniczący rad osiwedli i ich zastępcy mieli prawa i obowiązki podobne do tych, jakie mają radni miejscy?

Klauzula informacyjna ›