Bierność, to ciche przyzwolenie
Płacz, rozdzieranie szat oraz poruszenie - tak w skrócie można opisać kilka godzin, które tego dnia towarzyszyły świadkom wydarzenia. Mozaika Ignacego Bieńka przestała istnieć. Na jej miejscu pojawiła się ruina, a po wyjątkowym - jak twierdzi wielu - dziele pozostały wspomnienia uwiecznione na fotografiach i w ludzkiej pamięci. Ale w Bielsku-Białej jest jeszcze jedno dzieło tego artysty.
Dziś mozaiki, do której tak bardzo byli przywiązani bielszczanie, a która znajdowała się przy ulicy Leszczyńskiej, nie ma. Już nikt nie pamięta rozdzierania szat oraz wielkiego zamieszania, które w wymowny sposób opisała Agata Paruch w "Dzienniku Polskim".
Przykuliby się do ściany?
- Ludzie krzyczeli, by przestać burzyć, że nie wolno, niektórzy płakali - opowiada Grzegorz Bieniek. Na kilkuset metrach kwadratowych Ignacy Bieniek "zapisał" tysiącletnią historię Polski. Kilka lat (1966-1969) układał kawałki ceramiki i szkła, tworząc na ślepej ścianie zakładu włókienniczego dzieło niepowtarzalne. Ale mur runął razem z mozaiką. W nocy buldożery wywiozły gruz na wysypisko - czytamy w relacji opublikowanej w "Dzienniku Polskim" w 2001 roku. - Na opustoszałym placu, gdzie powstać ma teraz hipermarket, rozciąga się księżycowy krajobraz - napisała redaktor Agata Paruch*.
Gdy czyta się jej relację z tamtych chwil, odnosi się wrażenie, że jesteśmy obserwatorami wydarzenia - runął mur, a wraz z nim mozaika. Znajdujemy się w samym środku wydarzeń. Nic nie pomogło - ani łzy, ani zaangażowanie świadków. - Gdybyśmy wiedzieli, co grozi dziełu Bieńka, przykulibyśmy się do ściany, wtedy pozostałoby po nim coś więcej, a nie tylko obrazy - miał powiedzieć prof. Michał Kliś, przyjaciel artysty.
Niszczenie części naszego dorobku kulturalnego: tak świadkowie określali wypadek, którym było zawalenie się ściany z dziełem Bieńka. Do głosów rozpaczy przyłączyli się znawcy tematu, stwierdzając, że po dziele artysty z Podbeskidzia pozostał gruz i pył. Fala krytyki była tym większa, że w tym miejscu miało powstać centrum handlowe. Tak też się stało.
Zwykła pomazana ściana
Właściciel Gemini Park, aby zatrzeć złe wspomnienia, zaprosił znanego na całym świecie malarza Leona Tarasewicza, aby wykonał - z pomocą uczniów bielskiej szkoły plastycznej - kolejne dzieło. Kilka lat później także ono zostało? zburzone przy okazji rozbudowy galerii handlowej. Nie wiadomo na razie, co je zastąpi. Czy bielszczanie rzeczywiście tak łatwo zapominają o tym, co wcześniej przedstawiało dla nich wartość, choćby sentymentalną? Czy to raczej bierność wobec rzeczywistości?
Mozaiki Bieńka przy ulicy Leszczyńskiej już nie ma, ale nie jest to ostatnie dzieło, jakie pozostawił potomnym. Jest jeszcze brudna, zaniedbana, porośnięta mchem ściana przy ulicy Partyzantów, którą wielu z nas mija każdego dnia. Ot, zwykła ściana pomazana przez młodych ludzi graffiti. Zaledwie kilkaset metrów dalej od opłakiwanej przez wielu historycznej mozaiki artysty. Wystarczyłoby tylko ją odnowić, aby przywrócić dawny blask.
- To prawdopodobnie ostatnia mozaika Bieńka w Polsce. Gdy przestała istnieć ta przy ulicy Leszczyńskiej, uważałem to za barbarzyństwo, ale nic nie mogliśmy zrobić. Podobnie jest tutaj. Dzieło powstało po drugiej wojnie światowej. Nie podlega więc naszej opiece. W tym przypadku mamy związane ręce. Bardzo żałuję - mówi Piotr Kubańda, miejski konserwator zabytków w Bielsku-Białej.
Urząd musi sprawdzić
- Naprawdę istnieje taka mozaika? - zapytał nas Jerzy Pieszka, naczelnik wydziału kultury i sztuki Urzędu Miejskiego. - Muszę to sprawdzić - dodał.
Warto mieć oczy szeroko otwarte i dostrzegać to, co stanowi o tradycji i dorobku naszego miasta. Bierność, a co za tym idzie ciche przyzwolenie na stopniowe niszczenie perełek sprawią, że za kilka lat stolica Podbeskidzia zmieni swoje oblicze tak bardzo, że zza horyzontu wielkich marketów trudno będzie dopatrzyć się miasta, które kiedyś nazywane było dumnie Małym Wiedniem.
Katarzyna Górna-Oremus
* Artykuł o mozaice Bieńka - "Katastrofa artystyczna" ukazał się w Dzienniku Polskim w 2001 roku, nr 144.
Ignacy Bieniek (ur. 14 maja 1925 w Bystrej Krakowskiej, zm. 17 stycznia 1993 we Wrocławiu) - polski malarz, rysownik, projektant sztuki użytkowej. W latach 1946-1951 odbył studia na ASP w Krakowie pod kierunkiem profesorów: Zbigniewa Pronaszki, Jerzego Fedkowicza, Zbigniewa Radnickiego, Henryka Gotliba. Jego twórczość odnosiła się do kultury ludowej Podbeskidzia. Był współzałożycielem działającej w latach 1961-1993 grupy plastycznej ?Beskid?, której członkami byli również Jan Grabowski, Kazimierz Kopczyński, Michał Kwaśny, Jan Zipper, Zenobiusz Zwolski. Prace Ignacego Bieńka prezentowane były na wielu wystawach w Polsce i zagranicą.
Galeria:
Komentarze 19
ratujmy resztki póki jeszcze czas
ale widocznie ratusz ma wazniejsze sprawy, dębowiec, hala, stadion, śmieci na wagę ... złota
/w niemczech jest taniej niz w bielsku /
Uczniowie wzieliby na wycieczke po mieście urzędników i pokazaliby muzea, pomniki, wystawy itd. Taka wiedza wzbogaca!





Klauzula informacyjna ›