Wyciek gazu - wieczorna ewakuacja
Dziesięć zastępów straży pożarnej, w tym pluton chemiczny, a także policja, pogotowie ratunkowe, energetyczne i gazowe uczestniczyło w wieczornej akcji zabezpieczania i usuwania niekontrolowanego wycieku gazu przy ul. Jesionowej w Bielsku-Białej.
Oficer dyżurny Miejskiego Stanowiska Kierowania otrzymał zgłoszenie wczoraj ok. godz. 19.17. - Informację o wyczuwalnej woni gazu w pobliżu bloku mieszkalnego otrzymaliśmy od przechodnia. Po przeprowadzeniu rozpoznania stwierdziliśmy, że w okolicy studzienki burzowej stężenia gazu dochodzą do dolnej granicy wybuchowości - mówił obecny na miejscu zdarzenia bryg. Krzysztof Grygiel, zastępca komendanta PSP w Bielsku-Białej.
W tej sytuacji ewakuowano mieszkańców jednej klatki bloku mieszkalnego, łącznie 54 osoby, które albo udały się do swoich bliskich, albo mogły przeczekać do czasu zakończenia akcji w podstawionym autobusie MZK. - Na wypadek, gdyby zaszła potrzeba kolejnych ewakuacji, przy ul. Jesionowej profilaktycznie rozstawiliśmy duży, ogrzewany namiot. Na miejsce przyjechały ekipy pogotowia gazowego, które zajęły się lokalizowaniem miejsca wycieku gazu - dodaje oficer straży pożarnej.
Teren akcji został odgrodzony taśmami. W zabezpieczeniu uczestniczyło łącznie kilkunastu policjantów. Strażacy i pracownicy pogotowia gazowego sprawdzili wszystkie przyległe studzienki, piwnice oraz inne klatki bloku, ale wycieku tam nie stwierdzono. W części długiego budynku został odłączny prąd elektryczny oraz gaz. Ze wstępnych ustaleń wynika, że źródło wycieku gazu znajduje się obok rogu budynku przy ul. Jesionowej. Ekipa pogotowia gazowego odkopała fragment tury gazowej o średnicy około 100 mm.
Straż pożarna zakończyła działania o godz. 2.30. Łącznie w akcji uczestniczyło dziesięć zastępów strażaków. Nikt nie został poszkodowany Na miejscu obecne są nadal ekipy pogotowia gazowego.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
PS. Prace związane z usuwaniem awarii rurociągu przy ul. Jesionowej zostały zakończone ok. godz. 9.30.
Galeria:
Komentarze 12
Odbiorcy płacą bardzo wysokie rachunki, których składową jest opłata za linie przesyłowe i to nie mała bo rzędu 40-50%.
Czy opłaty te są po to, by utrzymać linii przesyłowe w dobrym stanie, czy po to, by prezesi i inne darmozjady odbierały kilkudziesięciotysięczne wynagrodzenia miesięczne. A pensje zwykłych szarych ludzi są rzędu 2-2,5 tys. zł i na utrzymaniu rodzina!
Poraża mnie fakt/informacja, że p. Aleksander Grad ma otrzymywać miesięcznie za udział w radzie nadzorczej Tauronu 125 tys. miesięcznie. Jeśli takie koszty ponosimy przy opłatach za energię, to ile nas kosztują pensje prezesów i ludzi w spółkach gazowniczych? Za tak opluwanej dziś komuny, jak masło, jajka czy chleb drożały o kilka groszy, to stawały stocznie, zakłady włókiennicze, Łucznik itp. A dziś zarzyna się przeciętnego Kowalskiego i nikt nie reaguje.
O czym to świadczy. Zgroza!!! W jakim kraju przyszło nam żyć?

















Klauzula informacyjna ›