Tylko dla dziewięciu procent bielszczan jest miejsce w schronach na terenie miasta. A to i tak znacznie powyżej średniej krajowej. Za sprawą jednego z radnych opozycji temat schronów i bezpieczeństwa mieszkańców wypłynął na ostatniej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej.

Dyskusję wywołał radny Maurycy Rodak (PiS). Polityk opozycji zwrócił się do władz miasta z pytaniem, w jakim stanie są budowle ochronne w Bielsku-Białej, ilu mieszkańcom zapewniają schronienie i gdzie się znajdują. - Przez ostatnie ćwierć wieku mówiono, że żyjemy w kraju bezpiecznym i konflikt zbrojny nam nie grozi - tłumaczy radny Rodak. - Wystarczyły jednak wydarzenia na Ukrainie, by zweryfikować te założenia. Dziś nasuwa się pytanie: jak jesteśmy przygotowani na ewentualne zagrożenia?

Polska na szarym końcu

Powołując się na raport NIK, radny przekonuje, że w kwestii miejsc w schronach jesteśmy na szarym końcu Europy. Okazuje się, że w Polsce obrona cywilna funkcjonuje jedynie na papierze. Schrony znajdują się w złym stanie i nie są na bieżąco konserwowane. - Najgorsze jest to, że zapewniają schronienie tylko 2 proc. ludności kraju - przestrzega Maurycy Rodak. Tymczasem w Szwajcarii czy Szwecji są w stanie pomieścić 85 proc. ludności, a w Niemczech - 60 proc.

W Bielsku-Białej sytuacja jest lepsza w porównaniu do średniej krajowej. Ale i tak daleko nam do standardów zachodnioeuropejskich. W mieście istnieją 124 budowle ochronne. - Są to schrony i ukrycia - wylicza Mieczysław Krężel z wydziału zarządzania kryzysowego Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. Mogą one pomieścić blisko 15 tys. osób, czyli około 9 proc. ogółu mieszkańców miasta.

Aktualnie na szczeblu ogólnokrajowym nie ma przepisów szczegółowych związanych z budowlami ochronnymi czy zapewnieniem schronienia ludności cywilnej. W naszym województwie kwestie te reguluje częściowo instrukcja wojewody z 2003 roku. Na jej podstawie w miastach takich jak Bielsko-Biała prowadzone są ewidencje budowli ochronnych. Każdy schron ma własną kartotekę. Co dwa lata w obiekcie przeprowadzane są kontrole.

Dobra wola właściciela

 - Schrony powinny posiadać podwójne hermetyczne drzwi ochronne z przedsionkiem - wyjaśnia Mieczysław Krężel. - Wewnątrz powinien znajdować się m.in. agregat filtrowentylacyjny, sanitariaty, umywalki, woda zgromadzona w wydzielonych zbiornikach, oświetlenie. Według instrukcji wojewody, obowiązek utrzymania schronu spoczywa na właścicielu nieruchomości. Są to na ogół zakłady pracy i wspólnoty mieszkaniowe. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości wydawane są wnioski i zalecenia pokontrolne.

Jak podkreśla nasz rozmówca, Urząd Miejski nie dysponuje jednak środkami nacisku w formie kar administracyjnych czy mandatów, którymi mógłby wymusić egzekwowanie tych zaleceń. Dlatego o tym, w jakim stanie jest schron, decyduje głównie dobra wola właściciela nieruchomości.

Dawniej było inaczej. Wydając decyzje o warunkach zabudowy dla obiektów przemysłowych lub handlowych, często wymagano wydzielenia fragmentów podpiwniczeń na schrony. - Obecnie nie buduje się nowych schronów - twierdzi Mieczysław Krężel. - Utrzymuje się i konserwuje tylko istniejące. Z kilkoma wyjątkami mają one po czterdzieści, pięćdziesiąt lat.

Chcesz pokoju, szykuj się do wojny

Tymczasem utrzymywanie schronu w okresie pokoju nie musi być dla właściciela wyłącznie źródłem kłopotów. Niewiele osób wie, że powierzchnia schronu wpisanego do ewidencji jest zwolniona z podatku od nieruchomości. - Nie ma również przeszkód, by w spokojnych czasach w schronach mieściły się magazyny, archiwa czy biura - uzupełnia Mikołaj Jakimowicz, naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. - Wymaga to zgody Ratusza, ale ta jest zwykle tylko formalnością. Warunek jest jeden: na żądanie z naszej strony właściciel zobowiązany jest w ciągu dwóch dni opróżnić schron i przywrócić mu funkcje zgodne z przeznaczeniem.

Zdaniem władz miasta, podawanie do publicznej wiadomości informacji o rozmieszczeniu schronów nie jest wskazane. Ujawnienie takich danych może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Mikołaj Jakimowicz jest przekonany, że nadmierna otwartość prowadzi do bezbronności, a czasy mamy niespokojne. - Ci, którzy z wrogich pobudek byliby zainteresowani paraliżowaniem działań obrony cywilnej, mogliby te informacje wykorzystać przeciwko nam - argumentuje urzędnik.

Prowadzenie spraw związanych z budowlami ochronnymi jest zadaniem administracji rządowej zleconym samorządom. Problem w tym, że w ślad za zadaniami nie idą fundusze na ich realizację. Przedstawiciele bielskiego Ratusza zapewniają, że gdyby otrzymali środki w odpowiedniej wysokości, wiedzieliby, jak je wykorzystać. - Środki są potrzebne na budowę nowych schronów, modernizację istniejących i zakup wyposażenia. Ta tematyka nie była jednak nigdy oczkiem w głowie rządzących. Tymczasem stare wojskowe przysłowie mówi: chcesz pokoju, szykuj się do wojny - zauważa naczelnik.

MCI

Na zdjęciach: Mieczysław Krężel z Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej prezentuje wyposażenie jednego z bielskich schronów.