Zakończona w ostatnich dniach kontrola spalarni odpadów medycznych przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej nie pozostawia wątpliwości. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wielokrotnie przekroczone zostały normy emisji do powietrza szkodliwych dioksyn, furanów, a także metali ciężkich. Stowarzyszenie „Olszówka” domaga się natychmiastowego zamknięcia obiektu.

Działania kontrolne w spalarni zapowiedział w ub. miesiącu Śląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, który podjął decyzję o przeprowadzeniu niezależnych badań w zakresie emisji zanieczyszczeń do powietrza. W ramach badań analizowano zanieczyszczenia gazowe i pyłowe oraz skład pyłu.

Truje mieszkańców i pacjentów

Pomiar jakości powietrza miał zostać przeprowadzony na przełomie lutego i marca, a ekspertyza niezależnego instytutu na początku tego tygodnia trafiła do bielskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Według nieoficjalnych informacji, wynik badania potwierdza zasadność skarg mieszkańców. Wielokrotnie przekroczone zostały normy emisji do powietrza szkodliwych dioksyn, furanów, a także metali ciężkich. WIOŚ skierował dokumentację do dalszej analizy, aby przygotować się do kolejnych działań administracyjnych.

Jak dotąd, nie ma oficjalnego stanowiska bielskiej delegatury WIOŚ. - Jesteśmy w posiadaniu wyników badań, ale podlegają one analizie. Nie możemy udzielać informacji o wynikach kontroli, gdyż postępowanie jest jeszcze w toku. O szczegółach porozmawiamy w piątek - obiecała nam kierownik delegatury Agata Bucko-Serafin. Według naszych informacji, w piątek wyniki badań trafią także do spółki EKO-TOP, która jest zarządcą spalarni.

 - Spalarnia truje mieszkańców Bielska-Białej i teraz nikt nie może mieć co do tego żadnych wątpliwości - komentuje Jacek Zachara, prezes stowarzyszenia „Olszówka”. Wylot kominów znajduje się na wysokości dachów okolicznych domów jednorodzinnych, a spaliny rozchodzą się niemal nad głowami ludzi. - Od dziewięciu miesięcy dokładnie śledzimy to, co dzieje się wokół tego zakładu i mamy nadzieję, że nasze działania w końcu przyniosą zamierzony efekt - przekonuje Zachara, który jest mieszkańcem Cygańskiego Lasu.

Sytuacja kryzysowa?

Wyniki pomiarów wykonanych nie dotarły jeszcze do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, który niezależnie od działań WIOŚ ma zlecić kolejną kontrolę zakładu. We wtorek w tej sprawie z marszałkiem Wojciechem Saługą rozmawiała radna sejmiku śląskiego Magdalena Idzik (PO). - Najprawdopodobniej przywrócone zostanie pierwotne pozwolenie na utylizację 400 ton [z 2400 ton obecnie - przyp. red.] odpadów rocznie - twierdzi radna. Jej zdaniem, następstwem tej decyzji może być zamknięcie zakładu przez spółkę EKO-TOP.

 - Na działalność spalarni nigdy nie było zgody ze strony mieszkańców, że tylko przypomnę protesty pod koniec lat 90., gdy ją uruchamiano - podkreśla Jacek Zachara. - Uważamy, że jesteśmy w sytuacji kryzysowej. Domagamy się natychmiastowego zamknięcia spalarni - dodaje prezes stowarzyszenia „Olszówka”.

Bartłomiej Kawalec