Postać grasującego niedźwiedzia brunatnego zauważyło w niedzielę dwoje turystów w okolicy przełęczy Kołowrót na Szyndzielni. Tak przynajmniej im się wydawało. Ostatecznie alarm okazał się fałszywy, a wiele osób dało się nabrać… zjawiskom przyrody.

Postać przypominająca z oddali stojącego na dwóch łapach niedźwiedzia brunatnego w rzeczywistości jest tylko zmianą chorobową na korze buku. - Z całą stanowczością możemy wykluczyć ingerencję ludzką w to zjawisko. Zmiany chorobowe przybrały taki specyficzny kształt w wyniku choroby kory drzewa - tłumaczy Hubert Kobarski z Nadleśnictwa Bielsko. Nasz rozmówca nie bagatelizuje jednak problemu niedźwiedzi pojawiających się coraz częściej w naszej okolicy.

 - W ub. roku niedźwiedzie na pewno pojawiały się w okolicy Skrzycznego i Magury. Mieliśmy również sygnały o niedźwiedziu w dolinie Wapienicy, ale tej informacji nie udało nam się zweryfikować - mówi nadleśniczy. Hubert Kobarski dodaje, że niedźwiedzie gawry znajdują się stosunkowo blisko bielskiego nadleśnictwa - w okolicach Jeleśni, Ujsoł czy nawet Węgierskiej Górki.

bak