DyBBuk poniżej oczekiwań


2017-03-19, 07:00  |  komentarzy (11)

Premierę poprzedzały liczne wydarzenia artystyczne na terenie Bielska-Białej. Zapowiadał ją oryginalny plakat, łączący współczesny krajobraz miasta z dawnym. Autorzy przed premierą opowiadali o ciekawych, historycznych wątkach, która są wplecione w fabułę dramatu. Nic więc dziwnego, że oczekiwania publiczności były ogromne.

Dawno żaden spektakl w Teatrze Polskim nie wzbudził tylu kontrowersji, co "DyBBuk”. Sztuka przygotowana przez znanych twórców, w tym Artura Pałygę, autora tekstu do znakomitego "Żyda”, czy nagradzanego w kraju i za granicą reżysera Pawła Passiniego miała opowiadać o wielokulturowej przeszłości Bielska-Białej.

Żyd tylko odchodzi

 - Kiedyś pracowałem jako wolontariusz w Muzeum Pamięci KL Auschwitz i tam odnalazłem historię esesmana z Bielska, który dorabiał sobie w ten sposób, że założył w swoim mieście pralnię bielizny z obozu - mówi autor dramatu, Artur Pałyga.- Przywoził ją na obecny adres ul. 11 Listopada 63, gdzie do 1939 roku była żydowska pralnia. Niemiec, który ją przejął, podpisał umowę z obozem. Pralnia została rozbudowana, wielu jej polskich pracowników uniknęło wywózki na roboty do Niemiec.

Twórców spektaklu zainspirowała sztuka dramatyczna Szymona An-skiego pod tym samym tytułem. Istnieje także polski film z 1937 roku, który jest niezwykłym wspomnieniem ówczesnych czasów. - We władzach bielskiego getta umieszczono poetę i kompozytora, o których nic nie wiemy. Na podaniach, które do nich pisano zostawili wiersze i nuty, które ożywiliśmy tym spektaklem. Wiele innych faktów historycznych odkryliśmy podczas przygotowań do tej sztuki - przybliża reżyser Paweł Passini.

Dybuk to według wierzeń żydowskich, zbłąkana dusza, ale także taka, która musi odpokutować. - Grzeszne dusze wcielają się w ryby, rośliny, innych ludzi. Żyd nie umiera, tylko odchodzi. Sprawiedliwy od razu zyskuje nowe ciało. Jeśli jednak zgrzeszyła jego dusza, zostaje uwięziona na sto lat w miejscu, w którym umarła. Staje się dybukiem i dopiero po przebyciu tej kary może zyskać nowe ciało - tłumaczy jeden z myślicieli chasydzkich.

Widz nie nadąża

Realizatorzy „DyBBuka” w luźny sposób zainspirowali się wspomnianymi tekstami. Sztuka praktycznie nie posiada spójnej fabuły. Z jednej strony mamy współczesną grupę młodzieży, która upijając się i paląc trawkę wspomina historię miasta, a z drugiej mistyczne zaświaty i dawnych żydowskich mieszkańców. Wszystko to nieustannie się ze sobą miesza i przenika. - Gdzieś się musiały podziać niedokończone rozmowy, nieprzeżyte życia, niedocieszone radości, niedosmucone smutki, niespełnione pragnienia. Nic nie znika bez śladu - twierdzi jedna z bohaterek.

Tekst Pałygi jest pełen gier słownych i niedopowiedzeń, a jednocześnie posiada wyraźne odniesienia do romantyzmu i Młodej Polski, co czyni go momentami trudnym w odbiorze. - Nie po raz pierwszy współpracuję z Arturem Pałygą w taki sposób, że tekst powstaje na próbach. Jest to więc „DyBBuk” szyty na miarę, na bielską miarę - przekonuje reżyser Paweł Passini. - To palimpsest, w którym się naginają czasy, dzięki czemu mogą się spotkać postacie, które w inny sposób by się nie spotkały, bo „DyBBuk” to przecież opowieść na pograniczu dwóch światów. W literaturze jidysz to zbłąkana dusza, która ma jeszcze coś do załatwienia i nie może odejść.

Widać, że sztuka była pisana w czasie prób, bo na scenie panuje wszechobecny chaos. Widz często nie wie, kto jest kim i ledwo nadąża za bohaterami, którzy raz są na Przegibku, raz w Watykanie, by zaraz potem wylądować na księżycu. Jedynym wątkiem, który zdaje się splatać luźno powiązane sceny, jest miłość ubogiego Chanana i bogatej Lei, którą ojciec postanowił wydać za innego. Chanan po śmierci staje się dybukiem, który opęta Leę w dniu jej ślubu. Aktorzy, którzy wcielili się w te role, czyli Ilona Lewandowska i Paweł Janyst, doskonale ze sobą współgrali i w ten sposób oddali dramatyzm postaci. Na uwagę zasługuje także artystyczna scenografia Elbruzdy, która w umiejętny sposób zastosowała symbolikę kultury żydowskiej.

Stereotypowe pejsy 

Niestety, Paweł Passini, reżyser znany z interaktywnych i autorskich inscenizacji, poprowadził tę historię w złą stronę. Spektakl jest zbiorem stereotypów, słyszalnym nawet w intonacji głosu aktorów. Są Żydzi, więc to znaczy, że muszą się kiwać, tańczyć i mieć pejsy. Z historią Bielska i Białej ta opowieść jest dosyć luźno powiązana. Nie wystarczy przecież w fabułę wpleść postaci Salomona Halberstama, dodać „BB” w tytule czy powiedzieć „Jesteśmy na ul. 3 Maja”, by oddać ducha wielokulturowego miasta.

Bielsko, a raczej Bielitz, było przecież także miejscem, gdzie mieszkały niezwykłe kobiety żydowskiego pochodzenia, jak Selma Kurtz czy Erna Singer. Zabrakło w tej sztuce także opowieści o Polakach związanych z przedwojennym żydowskim życiem kulturalnym, jak Kazimiera Alberti. Według twórców inscenizacji, bielscy Żydzi funkcjonowali w jakimś wyizolowanym świecie. Taki sposób przedstawienia kultury żydowskiej może być potraktowany przez osoby posługujące się stereotypami jako potwierdzenie ich teorii. Szkoda też, że w spektaklu nie wykorzystano piosenek w języku hebrajskim, które ma w swoim repertuarze aktorka bielskiego teatru Marta Gzowska-Sawicka.

"DyBBuk” mógłby być duchem tęsknoty za minionymi czasami, ale także ważnym impulsem ożywienia zainteresowania kulturą żydowską. Jeśli ktoś lubi autorski, eksperymentalny teatr, może odebrać to przedstawienie jako oryginalną propozycję. Jednak Ci, którzy są zafascynowani kulturą żydowską albo liczyli na oddanie ducha wielokulturowości Bielska-Białej, gorzko się rozczarują.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Natalia Kabanow

Artykuł wyświetlono 6993 razy


Galeria:


















Najnowsze artykuły:
2017-04-24
Potrącenie pieszej na przejściu - foto
Około południa na przejściu dla pieszych na ul. Stojałowskiego w Bielsku-Białej doszło do potrącenia kobiety. Zespół ratownictwa medycznego zabrał poszkodowaną do szpitala.
więcej
2017-04-24
Zagłada bielskich Żydów
Esesmani i gestapowcy chętnie do Bielitz przyjeżdżali i to nie tylko w celach służbowych: miasto kusiło swymi sklepami, kawiarniami, nocnymi barami. Z punktu widzenia nazistów miało jeszcze jedną zaletę: było Judenfrei, czyli wolne od Żydów.
więcej
2017-04-24
Miasto ma pieniądze na wielki wyścig
W lipcu ulicami Bielska-Białej przejedzie Tour de Pologne. Kolarze wjadą do naszego miasta od Pisarzowic i udadzą się do Szczyrku, gdzie będzie meta etapu. Współorganizacja lotnej premii na bielskich ulicach kosztować będzie kilkadziesiąt tysięcy złotych.
więcej
Komentarze:


  

niezarejestrowany - Ciekawy 2017-03-20 08:56
@sohrau
Pałyga, zdaje się, współtworzył to przedstawienie, a co do chasydów, to już bialscy Żydzi, byli hasydami
niezarejestrowany - jjjjj 2017-03-20 08:36
Znam ludzi którym się bardzo podobało i znam takich którym się bardzo nie podobało.
niezarejestrowany - sohrau 2017-03-19 23:43
a baner obok teatru? gdzie na tle bielskiej reformowanej synagogi są postacie aktorów ubrane rodem ze sztetla ukraińskiego, może to alegoria do repatriantów po 1945 ;-) a tak poważnie to szkoda, że reżyser nie zdecydował się na jedno np. Dybuka Anskiego wg klasycznego scenariusza lub ekstra sztuki o bielskich Żydach napisanej przez Pałygę. Bo mieszanka wyszła mało strawna. A jestem pewna że gdyby Artur Pałyga napisał ekstra sztukę o bielskich Żydach jak zrobił Sixta byłoby na pewno super.
niezarejestrowany - jaaaa 2017-03-19 21:50
wiem, że to jest nieistotne ale plakat nie łączy współczesnego krajobrazu miasta z dawnym.... są to po prostu współczesne zdjęcia z miasta z profilami aktorów, którzy powiedzmy, że są wpisani w miasto...to wszystko
niezarejestrowany - Ciekawy 2017-03-19 18:48
no właśnie, gdzie się urodziła Selma Kurz, bo źródła podają różnie, raz Biała, raz Bielsko ?
niezarejestrowany - bazie 2017-03-19 15:33
Dla mnie sztuka była zrozumiała, ale też czytałam nieco na ten temat przed wyjściem do teatru. Cenię Artura Pałygę i aktorów naszego teatru, ale niestety, DyBBuk nie zachwyca :( Sztuka nierówna - pierwsza część o wiele lepsza niż druga. Oklaski widzów, cóż, mniej niż oszczędne w zachwycie, owszem, długie, ale chyba z litości, bo słabe. Aż się trochę głupio robi, jak się wspomni owacje z chociażby "Człowieka z LaManczy" ! Ze 4 osoby z widowni wstały, ale może chciały uciekać ;) Na scenie chaos, więc plus dla aktorów za ogarnięcie ruchu scenicznego. Scenografia i kostiumy - brawa dla ElBruzdy. One oczywiście dopełniały, ale i ratowały całość. Na plus śpiew p.Sawickiej i rola p. Sawickiego, ale może jestem nie obiektywna, bo obojga uwielbiam:)
niezarejestrowany - sohrau 2017-03-19 13:38
Gdyby sztuka była dobra, jasna i zrozumiała to nie trzeba by było tych wszystkich spotkań, debat, dyskusji itp. Spektakl widziałam i byłam na dyskusji studenckiej. Byłam bo chciałam zobaczyć, nim wezmę swoją klasę i wiem jedno - klasy nie wezmę. Dlaczego? Młodzież ma wyobrażenie Żydów dwojakie: izraelskich ciemiężycieli dzieci palestyńskich albo w kapeluszach z pejsami i brodami. Żadne z tych wyobrażeń nie odnosi się do historii i wizerunku oraz kultury bielskich Żydów. Dlatego nie wezmę ich na Dybbuka "skrojonego na bielską miarę" bo nie chcę by utwierdzili się w przekonaniach że bielscy Żydzi to mroczni demoniczni i narkotyczni chasydzi w futrzanych czapach jakby wypożyczonych z teatru w Lublinie czy Kijowie. Żydzi, którzy w swojej pięknej synagodze tak na prawdę odprawiają okultystyczne rytuały i żyją ze świadomością, że w niej ciągle siedzą duchy zmarłych. Niestety autor scenariusza utwierdza stereotypy. A szkoda. Bo można było zrobić coś ciekawego bielskiego a wyszła głęboka depresja pełna zawodzenia jęków i przydługich męczących scen. Ufff
niezarejestrowany - Ciepłowidz 2017-03-19 12:20
Warto. Piszę to z punktu widzenia kogoś, kto jest w teatrze 3-4 razy w roku i nie oczekuje od 2,5 godzinnego spektaklu ani rewolucji, ani encyklopedycznego obudowania kanwy akcji wszystkimi możliwymi odniesieniami do "ówczesności". Przeciwnie, oszczędnie dozowane nawiązania pozwoliły mi się skupić na istocie dramatu, a w zasadzie kilku dramatów z kręgu spraw ponadczasowych rozgrywających sie równolegle.
Był Testament Teodora Sixta, teraz jest DyBBuk, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pojawił się za parę sezonów sequel z nowym wycinkiem historyczno-wspomnieniowego tła. Do dzieła!
Podziwiam sprawność i wysiłek aktorów. Przedstawieniu służą chwyty :-) ponadczasowe (np. scena balkonowa) czy pomysły przywołujące różnorodne skojarzenia (np. mam takie z Tratwą Meduzy w 2 akcie, pewnie niekoniecznie profesjonalne, ale moje własne). Biłem brawo z innymi przy pełnej widowni i na stojąco. Warto.
niezarejestrowany - budka suflera 2017-03-19 11:28
Do Zyga. Warto iść na każdą sztukę i wyrobić sobie własne zdanie. Osobiście jestem zachwycony i nie uważam, żęby Dybbuk był poniżej oczekiwań. Ja w przeciwieństwie do autorki ww. recenzji nadążąłęm za tym, co działo się na scenie i widzę powiązania pomiędzy poszczególnymi wątkami, dzięki czemu mam obraz spójnej fabuły. Podczas spotkania z aktorami i twórcami przedstawienia pan Artur Pałyga zaznaczył, żę bielscy Żydzi zostali przedstawieni jakby funkcjonowali wyizolowanym świecie, chociaż wie, że tak nie było. Zrobiono to jedynie dla potrzeb sztuki.
niezarejestrowany - Sic 2017-03-19 09:40
Warto. Osobiście bardzo mi się podobała. Fakt, jest to sztuka trudna, wymagająca maksimum skupienia przez całe 2,5 godziny.
niezarejestrowany - Zyga 2017-03-19 09:02
Czy ktoś był na tej sztuce? Chętnie poczytam jakie odniósł wrażenia, bo mam zarezerwowane bilety i nie wiem czy warto iść, czy nie.
Katalog Firmy »
Turystyka
Gastronomia
Uroda i moda
Reklama, poligrafia
Usługi
Handel detaliczny i hurtowy
Budownictwo
Motoryzacja
Doradztwo, finanse, podatki
Komputery, internet
Kursy i edukacja
Nieruchomości
Śluby i wesela
Medycyna i zdrowie
Przemysł i produkcja
Wszelkie prawa zastrzeżone. MediaBielsko.pl © 2012-2014
Wykonanie: Tomasz Kwaśny      Grafika: Mateusz Godzic