Blisko co dziesiąta interwencja bielskich strażaków to wyjazd do fałszywego alarmu - wynika z danych PSP w Bielsku-Białej. W minionym roku strażacy interweniowali ponad 5,5 tys. razy. Trzy fałszywe alarmowy bombowe w 2017 roku odnotowali bielscy policjanci.

Statystykę zdarzeń za 2017 rok przedstawili dziś bielscy strażacy. W ub. roku interweniowali ponad 5,5 tys. razy (o ponad 1,6 tys. więcej niż w 2016). Najwięcej było interwencji dotyczących tzw. miejscowych zagrożeń (ok. 4,2 tys. wyjazdów), odnotowano też 802 pożary. Blisko co dziesiąte zdarzenie sklasyfikowano jako fałszywy alarm (534).

Jak podkreśla Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej, wiele fałszywych alarmów wynikało z błędu systemów przeciwpożarowych, które automatycznie powiadamiają służby ratunkowe o zdarzeniu. Nierzadko po przyjeździe na miejsce strażacy stwierdzają, że zagrożenia nie ma. W Nowym Roku pierwsze zgłoszenie wpłynęło do bielskiej straży już dwie minut po północy i związane było z nieodpowiednim użyciem fajerwerków. Do palących się krzewów strażacy wyjeżdżali czterokrotnie.

W minionym roku fałszywe alarmy odnotowali również bielscy policjanci. Najwięcej sił i środków angażowały fałszywe powiadomienia o podłożeniu bomby. - W minionym roku wpłynęły trzy takie zgłoszenia - poinformowała portal podinsp. Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej.

Jak pokazują statystyki, sprawcy fałszywych alarmów bombowych nie mogą czuć się bezkarni. Dzięki nowoczesnym środkom dochodzeniowym stosowanym przez policję zdecydowana większość śledztw kończy się wykryciem i zatrzymaniem sprawcy. Przestępstwo polegające na wywołaniu fałszywego alarmu bombowego zagrożone jest karą do ośmiu lat więzienia. Decyzją sądu sprawcy są najczęściej obciążani kosztami akcji służb ratunkowych.

bak