Artykuł Mapa absurdów na bielskich drogach. ZGŁOSZENIA spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem Czytelników. W naszej skrzynce pojawiło się wiele zgłoszeń, choć ich znaczenie dla komunikacji w Bielsku-Białej jest bardzo zróżnicowane. Dziś pokażę, opiszę i skomentuję trzy z nich. Przypominam też, że wciąż przyjmujemy zgłoszenia pod adresem: absurdydrogowe@bielsko.biala.pl. Do kolejnych sytuacji odniosę się w następnym odcinku tego cyklu.

Rejon skrzyżowania z ruchem okrężnym ul. Katowickiej z ul. Mazańcowicką oraz skrzyżowania Mazańcowickiej z Grażyńskiego

Jedno ze zgłoszeń dotyczyło korkowania się ul. Katowickiej w stronę Czechowic-Dziedzic przed rondem w godzinach szczytu. Przyczyną utrudnień jest blokowanie się wylotu z ronda ul. Mazańcowickiej w stronę skrzyżowania z ul. Grażyńskiego. Jak poinformował mnie zarządca drogi (MZD), sygnalizacja świetlna na tym skrzyżowaniu została zainstalowana w ramach tymczasowej organizacji ruchu na czas robót związanych z przebudową mostu w ciągu ul. Kwiatkowskiego. Zakładano, że przyjęte rozwiązanie będzie funkcjonowało przez kilka miesięcy i ten czas wydawał się być optymalny pod względem funkcjonalnym i kosztowym.

Problem w godzinach szczytu

Ale „tymczasowa” organizacja ruchu nie została zmieniona po remoncie. Zdaniem zarządcy drogi, wynika to m.in. z postulatów kierowców, którzy wnioskowali poza tym, aby dla upłynnienia ruchu wyłączyć sygnalizację świetlną na skrzyżowaniu Mazańcowickiej z Komorowicką. Sygnalizacja posiada aktualne zatwierdzenie wydziału komunikacji Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Według moich obserwacji, poza godzinami szczytu sygnalizacja spełnia swoje zadanie i nie powoduje pogorszenia płynności ruchu w obrębie opisanych wyżej skrzyżowań. Poważny problem pojawia się w godzinach szczytu, o czym pisze Czytelniczka portalu zgłaszająca ten temat.

Rozpatrując sprawę pod kątem ewentualnego usprawnienia działania skrzyżowania i zachowania sygnalizacji świetlnej, myślę, że konieczna byłaby jego rozbudowa. Z informacji zarządcy wynika jednak, że obecnie nie pozwala na to brak uregulowania stanu prawnego nieruchomości w obrębie skrzyżowania. W tej sytuacji być może przeorganizowanie skrzyżowania na ruch okrężny byłoby optymalnym rozwiązaniem zarówno pod względem kosztowym, jak i terenowym.

Przepisy spędzają sen z powiek

Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli stan własnościowy w rejonie pasa drogowego nie jest uregulowany, to jego uporządkowanie pod tym względem może trwać latami. Specustawa pozwalająca na odpłatne przejęcie nieruchomości przez zarządcę drogi na podstawie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej tylko częściowo ułatwia sprawę w przypadku rozbudowy drogi. Jeśli np. działka prywatna usytuowana jest częściowo w pasie drogowym i taki stan miał miejsce 31.12.1998, to właściciel drogi winien na mocy przepisów wprowadzających ustawy reformujące administrację publiczną z 1998 w pierwszej kolejności dokonać podziału działki i wydzielić ten fragment w celu nieodpłatnego przejęcia, a następnie, jeśli niezbędne jest zajęcie większej powierzchni tej działki pod rozbudowę drogi, wydzielić część, za którą właścicielowi należeć się będzie odszkodowanie.

Przepisy te spędzają sen z powiek nie tylko właścicielom działek, ale i zarządcom dróg, gdyż mogą spowodować, że przygotowanie niewielkiej inwestycji do realizacji trwa latami. Inwestycje, które wymagają więcej niż zgłoszenia w rozumieniu ustawy Prawo budowlane potrzebują uregulowanego stanu własnościowego w obrębie istniejącego pasa drogowego.

Podsumowując. Być może skrzyżowanie typu „małe rondo” (takie nazewnictwo nie funkcjonuje formalnie) mogłoby zostać wpisane w obszar istniejącego pasa drogowego, co przyniosłoby oszczędność zarówno w czasie, jak i finansach. Na przebudowę skrzyżowania w innej formie, z rozbudowaną sygnalizacją świetlną, możemy się nie doczekać, bo pewnie w kolejce znajdzie się wiele ważniejszych inwestycji, na które można spożytkować tak duże środki.

Brak przejścia dla pieszych w rejonie Szpitala Pediatrycznego

Osoby, które nie wjeżdżają na teren szpitala i parkują na miejscach parkingowych w rejonie ulic przyległych czy sklepów mogą, co oczywiste, przejść przez ulicę w dowolnym miejscu, zachowując ostrożność. Brak wyznaczonego przejścia dla pieszych jednak wywołuje znaczny dyskomfort, kiedy z połowy jezdni trzeba uciekać z dzieckiem przed samochodem, który bez wyznaczonego przejścia dla pieszych niejednokrotnie nawet nie próbuje zwolnić.

Spotyka się też przypadki „dyscyplinowania” pieszego wymyślnymi gestami bądź klaksonem, co jest przejawem kompletnego ignorowania przepisów, ale w szczególności braku szacunku i empatii wobec niechronionych uczestników ruchu. Ryzyko zdarzenia drogowego z udziałem pieszego staje się jeszcze większe w przypadku rodziców z chorymi czy często odwiedzającymi to miejsce niepełnosprawnymi dziećmi, które mają zwykle ograniczone możliwości ruchowe.

Mam nadzieję, że uda się wprowadzić do organizacji ruchu przejście dla pieszych w tym rejonie. Od zarządcy drogi uzyskałam informację, że wniosek zostanie skierowany pod obrady Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i w przypadku jej pozytywnej opinii zmiana organizacji ruchu po jej zatwierdzeniu przez Wydział Komunikacji zostanie wdrożona.

Przystanek na ul. Szarotki przed skrzyżowaniem z ul. Lotniczą w stronę ronda Niemena

Na ul. Szarotki przed skrzyżowaniem z ul. Lotniczą, jadąc w stronę ronda Niemena, został usytuowany przystanek autobusowy. Autobus zatrzymuje się przed skrzyżowaniem w miejscu wymalowanej linii przystankowej P-17. Zdarza się, że kierowcy próbują ominąć autobus, wjeżdżając na pas ruchu o kierunku przeciwnym. Można oceniać rozsądek i wyobraźnię kierowców, którzy zachowują się w taki sposób. Większość z nas cierpliwie czeka aż autobus odjedzie z przystanku, opuszczając tym samym rejon skrzyżowania.

Czy jednak nie powinniśmy spojrzeć na to od drugiej strony? Czy zachowanie kierowcy autobusu jest zgodne z przepisami? Uważam, że kierowca autobusu jednak nie łamie przepisów, mimo ogólnych zasad, które mówią o tym, że nie wolno się zatrzymywać w miejscu, gdzie powoduje to zmuszanie innych kierujących do przekraczania podwójnej linii ciągłej P-4, a także na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 m od skrzyżowania.

Linia P-17 wyznacza na jezdni miejsce przystanku i zakazuje zatrzymywania się w tym miejscu innym pojazdom. Ale jest i druga strona medalu - to zła organizacja ruchu w kwestii oznakowania wyznaczonego przystanku powoduje, że kierowcy łamią przepisy, o których wspomniałam powyżej.

Żadne działanie na drodze nie powinno zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego. Przystanek powinien być tak zlokalizowany, by zatrzymujący się autobus można było ominąć. Chyba, że takiego miejsca nie ma. Przez analogię do przepisów dotyczących zatok autobusowych należy przyjąć, że przystanek powinien być zlokalizowany wyłącznie za skrzyżowaniem i za przejściem dla pieszych. Zatem należałoby poszukać innych rozwiązań organizacji ruchu na tym odcinku drogi, które nikogo nie narażałyby na zachowania niezgodne z obowiązującymi przepisami.

Monika Kalinik

Monika Kalinik - w branży drogowo-mostowej pracuje od 14 lat - w wykonawstwie, w nadzorze oraz konsultingu w zakresie przygotowania do realizacji dróg krajowych i autostrad. Przez cztery lata kierowała jednostką zarządzającą drogami na terenie powiatu cieszyńskiego. Zna trudne kwestie, z którymi borykają się urzędy, ale ponieważ wcześniej poznała problemy z punktu widzenia petenta, uważa, że źródłem praktycznie każdej sprawy sygnalizowanej przez użytkowników dróg są niedoskonałości układu drogowego, który można poprawić. Pytanie tylko, mniejszym czy większym kosztem.