To mógł być ostatni sen 74-letniej kobiety, która zapomniała zakręcić kurek od kuchenki gazowej. Na szczęście, gaz ulatniający się w mieszkaniu przy ul. Wiśniowej w Bielsku-Białej wyczuli sąsiedzi. Interweniowała straż pożarna, pogotowie gazowe oraz ratunkowe.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 21.00. - Zostaliśmy wezwani z powodu wyczuwalnego zapachu gazu na klatce schodowej na czwartym piętrze wieżowca. Otrzymaliśmy informacje, że w mieszkaniu najprawdopodobniej jest kobieta, ale próby skomunikowania się nią nie powiodły się (lokatorka już spała - przyp.red.). Zapadła decyzja, żeby wejść siłowo, ale w tym momencie kobieta otworzyła drzwi. Stężenie gazu w mieszkaniu wynosiło ponad 1700 ppm, to jest około 4 proc. dolnej granicy wybuchowości. Otworzyliśmy okna i rozpoczęliśmy poszukiwanie zaworu gazu. Okazało się, że lokatorka zostawiła odkręcony kurek w kuchence, która nie była wyposażona w systemy zabezpieczające przed wypływem gazu, gdy palnik nie działa. Gdyby odkręcony kurek gazu był pozostawiony na całą noc, kobieta, robiąc herbatę czy zapalając papierosa, doprowadziłaby do wybuchu - powiedział nam kpt. Tomasz Kokoszyński z JRG2 w Bielsku-Białej.

Na miejsce zdarzenia wezwano pogotowie ratunkowe. Zespół ratownictwa medycznego sprawdził stan 74-latki, lecz nie było konieczności hospitalizacji. Strażacy wydali zakaz dalszego użytkowania kuchenki. W akcji uczestniczyły trzy zastępy straży pożarnej z JRG2, jeden z JRG1, zespół ratownictwa medycznego oraz pogotowie gazowe. Działania strażaków zakończono po godz. 22.00

Tekst i foto: Mirosław Jamro