Znaczne siły różnych służb uczestniczyły wczoraj wieczorem i w nocy w obławie na jelenia, który po kolizji z "elką" skrył się na pagórku przy ul. Partyzantów w Bielsku-Białej. Podczas nocnej akcji lekarzom weterynarii nie udało się czasowo uśpić jelenia, aby później wywieźć go daleko poza miasto. Zwierzę o własnych siłach wróciło do swojego naturalnego środowiska. Działania zakończono około godz. 1.00.

Do zderzenia samochodu nauki jazdy z dużym jeleniem doszło ok. godz. 13.10 (zob. TUTAJ), ale ze względu na bezpieczeństwo ludzi akcję schwytania zwierzęcia odłożono do godzin wieczornych (godz. 19.30). W akcji uczestniczyły patrole policji i straży miejskiej, straż pożarna oraz pogotowie ratunkowe. Była też laweta pomocy drogowej. Szczegóły koordynowała przedstawicielka wydziału zarządzania kryzysowego Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Karabinek ze środkiem usypiającym

- Według szacunków, jeleń ma 6-7 lat i waży około 160 kg. Człowiek w konfrontacji z nim nie ma żadnych szans. Jelenie unikają spotkania z ludźmi, ale spłoszone mogą wyrządzić krzywdę - powiedział nam myśliwy z wieloletnim stażem, który uczestniczył w akcji. - Idziemy tyralierą. Jeleń powinien nas wyczuć i przemieścić się w tym kierunku, gdzie są lekarze weterynarii wyposażeni w karabinek ze środkiem usypiającym. Pamiętajcie, że jeżeli pobiegnie w naszym kierunku, należy natychmiast upaść na ziemię albo skryć się za drzewem, żeby was nie zranił porożem (poroże tego jelenia miało około metra rozpiętości - przyp. red.) - ostrzegał myśliwy.

Jelenia udało się sprowokować do ruchu. Pobiegł w kierunku boiska szkolnego oraz pogotowia opiekuńczego przy ul. Lompy, gdzie podjęto próbę czasowego uśpienia zwierzęcia. Pierwszy strzał był niecelny. Za drugim razem strzykawka ze środkiem usypiającym utkwiła w podbrzuszu jelenia. - Musi zostać trafiony w takie miejsce, żeby środek usypiający dostał się bezpośrednio do układu krwionośnego. Dawka powinna być dostosowana do wagi i stanu zwierzęcia - tłumaczył obecny na miejscu Sławomir Łyczko z Fundacji Mysikrólik.

Osłabiony całodziennym stresem jeleń nagle odzyskał siły, z impetem uderzył w bramkę boiska, zbiegł po schodach pomiędzy boiskiem a szkołą (tuż obok stanowiska lekarzy weterynarii, gdzie przygotowywano strzykawki ze środkiem usypiającym - przyp. red.), przecisnął się pomiędzy słupkami ogrodzenia dwóch posesji, a następnie galopując pagórkiem przy ul. Partyzantów znalazł się na parkingu obok Przędzalni (ruch pojazdów był od dłuższego czasu wstrzymany - przyp. red.).

Przyglądał się witrynie sklepu

Po dłuższym odpoczynku, podczas którego jeleń przyglądał się witrynie sklepu rowerowego, ruszył galopem w kierunku ul. Partyzantów i Parku Włókniarzy, gdzie wszedł do rzeki Białej. W dalszej kolejności zwierzę przemieszczało się korytem rzeki w kierunku galerii Gemini Park - tam chwilę odpoczęło. Rejon skrzyżowania zabezpieczały patrole straży miejskiej i policji.

- Byliśmy na miejscu do końca akcji. Jeleń wyszedł z koryta rzeki na wysokości Karczmy Rogatej, poszedł ul. Maczka w kierunku Urzędu Skarbowego, skręcił w kierunku Parkhotelu Vienna, po czym wrócił do rzeki - relacjonował nam Sławomir Łyczko z Fundacji Mysikrólik. - W tym miejscu i dalej nie ma już żadnych przepławek dla ryb. Jeleń powinien sobie dać radę z powrotem do swojego środowiska - podsumował nasz rozmówca.

Podczas nocnej akcji lekarzom weterynarii nie udało się czasowo uśpić jelenia, aby później wywieźć go daleko poza miasto. Działania zakończono około godz. 1.00. Do tematu wrócimy.

Tekst i foto: Mirosław Jamro