Aż 900 razy wyskoczyli z samolotu! „Miałem tylko jedno ratowanie” - foto
Na koncie mają po kilkaset skoków ze spadochronem. Wczoraj na XVI Międzynarodowym Pikniku Lotniczym w Bielsku-Białej trzech spadochroniarzy świętowało oddanie 900 skoku. - Miałem tylko jedno ratowanie, czyli tylko raz użyłem spadochronu zapasowego - zwierza się nasz rozmówca.
- Liczba skoków w zasadzie zależy od wolnego czasu i… pieniędzy - mówi Tomasz Spaczek, bielski spadochroniarz. - Zajęło mi to szesnaście lat. Większość skoków oddałem w Bielsku-Białej, tu się wychowałem, ale skaczę również w Nowym Targu. W ub. roku skakałem nad morzem. Można skakać wszędzie - w górach, na piknikach czy pokazach. Na 900 skoków miałem tylko jedno ratowanie, czyli tylko raz użyłem spadochronu zapasowego - dodaje skoczek.
Aby zostać skoczkiem, trzeba zaliczyć kurs spadochronowy. Są dwie metody: na linę lub AFF. W przypadku skoków „na linę” skacze się z wysokości 1 tys. metrów, a spadochron otwiera się samoczynnie, jak w wojsku. Podczas kursu AFF skoki wykonywane są z wysokości 4 tys. metrów. W tym przypadku uczeń skacze z dwoma instruktorami, którzy go trzymają. Nauka skakania tą metodą jest szybsza. Koszt kursu AFF wynosi około 4500 zł, a „na linę” około 1000 zł.
Więcej o atrakcjach tegorocznego pikniku lotniczego pisaliśmy w artykułach Akrobata z Red Bull Air Race na bielskim pikniku lotniczym. PROGRAM oraz Rewelacja bielskiego pikniku. Szybowiec z napędem odrzutowym! - foto.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
14 8
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 3

Klauzula informacyjna ›