Jaki jest sens budowy spalarni odpadów w Bielsku-Białej? Tylko fakty!
Recycling, kompostowanie i ciągłe zwiększanie poziomu odzyskiwania surowców wtórnych z odpadów - taki jest priorytet zarówno Unii Europejskiej, jak organizacji ekologicznych. Dlatego UE chce ograniczyć ilość spalanych śmieci, zwiększając poziom recyclingu. Również władze bielskiego ZGO popierające budowę spalarni deklarują, że recycling jest priorytetem. Czy jest w tym sprzeczność i w świetle powyższego jaki jest sens budowy spalarni odpadów w Bielsku-Białej?
Jeśli w przyszłości zapadnie decyzja o budowie spalarni w Bielsku-Białej, to obiekt ten będzie częścią bielskiego systemu gospodarki odpadami w obiegu zamkniętym. Z roku na rok za sprawą rozbuchanego konsumpcjonizmu i nieodpowiedzialnej polityki przemysłu rośnie ilość śmieci. Bez państwowych, a nawet globalnych rozwiązań niewiele da się zdziałać. Pozostaje taka reakcja, aby zalewające nas morze śmieci wykorzystać i minimalizować szkody przez nie powodowane.
Przychody ZGO ze sprzedaży maleją
Nowoczesny i ekologiczny system gospodarki odpadami składa się z dwóch filarów: to recycling i kompostowanie minimalizujące konieczność tworzenia wysypisk. Plastik, szkło, metale i papier poddaje się sortowaniu i przekazuje firmom, które ponownie je wykorzystują (więcej o tym pisaliśmy przy okazji reportażu o funkcjonowaniu sortowni Śmierdzący interes).
Jeszcze kilka lat temu ZGO zarabiał na sprzedaży pozyskanych w ten sposób surowców wtórnych, a z zysków pokrywał koszty funkcjonowania zakładu. Jednak wraz z zaprzestaniem importu odpadów przez Chiny globalne ceny spadły, a krajowe zakłady przeróbki surowców nie nadążają, podobnie jak i producenci wykorzystujący surowce z recyclingu. Przychody ZGO ze sprzedaży stale maleją (2018 - 4,82 mln zł, 2019 - 4,23 mln zł) mimo stale rosnącego tonażu sprzedawanych surowców.
Z roku na rok za dostarczanie części surowców wtórnych, w tym folii, opon, pre-RDF (rozdrobnione odpady do produkcji paliwa alternatywnego o wysokiej wartości opałowej, wykorzystywanego m.in. w betoniarniach) ZGO dopłaca odbiorcom coraz więcej pieniędzy. Wcześniej chętnie kupowany papier zaczyna przynosić straty, nawet ten dobrej jakości. Nadal można zarobić na metalach, butelkach PET, szkle i części opakowań polipropylenowych.
Produkcja ciepła i energii elektrycznej
Odpady biodegradowalne poddaje się kompostowaniu. Powstały kompost przesiewa się i oddziela od elementów niedegradowalnych, z którymi śmieci są zmieszane. Odpady po kompostowaniu oraz pozostałości po segregowaniu określa się mianem "balastu". To on jest głównym źródłem problemu, gdyż nie da się z nim wiele zrobić.
Odpady tego rodzaju nie nadają się już do ponownego wykorzystania i muszą być składowane. Powstające gazy i płyny nie pozostają bez znaczenia dla środowiska, a i miejsce na ich magazynowanie na bielskim wysypisku kończy się (zob. Kto zarabia na śmieciach. Dlaczego wywozimy odpady do spalarni w Koninie?). Wartość energetyczna "balastu" jest znacząca, więc alternatywą jest jego spalanie w celu produkcji ciepła i energii elektrycznej.
Bielska spalarnia w założeniu spalałaby wyłącznie pozostałości po segregowaniu, które dotychczas trafiały na składowisko lub były wożone do oddalonych spalarni (prawie 400 km do Konina). Odpady te marnowały się, powodując zanieczyszczenie powietrza, wody i gleby lub dodatkowo generowały zanieczyszczenia związane z transportem. Za każdą oddaną tonę oraz dowiezienie jej płacą bielszczanie. Koszty są znaczne, a ceny spalania rosną wraz z kurczącym się wolnym miejscem na składowiskach w całej Polsce.
Część surowców marnuje się
Poprzez spalanie na miejscu można odzyskać z nich część energii, która będzie odprowadzana do systemu ciepłowniczego i energetycznego miasta. Nie ma róży bez kolców, gdyż w procesie powstają inne odpady (m.in. żużel, ścieki i spaliny), ale ich neutralizacja to oddzielny temat, do którego wrócimy w naszych publikacjach.
Unia Europejska stopniowo zwiększa limity recyclingu (na rok 2020 - 50 proc.), przy czym polska średnia to tylko 36 proc. (poziom recyklingu w Bielsku-Białej jest według oficjalnych danych nieco wyższy i wynosi 42,2 proc.). Selektywna zbiórka odpadów nadal pozostawia wiele do życzenia. Wrzucanie wszystkiego do jednego pojemnika/zsypu (co jest regułą m.in. w blokowiskach) powoduje, że znaczna część odpadów oddawana w formie zmieszanej nie nadaje się do recyclingu. Dlatego część surowców marnuje się.
W tych państwach UE, gdzie spalarnie są powszechne, odpady mieszane bywają spalane bez wcześniejszego sortowania i poddania procesowi recyclingu. Z takim procederem Komisja Europejskiej oraz organizacje ekologiczne starają się walczyć. Ale komunikat KE o "znaczeniu przetwarzania odpadów w energię w gospodarce o obiegu zamkniętym" z 2017 roku dopuszcza spalanie "balastu". Jak ów przepis będzie się miał do możliwości pozyskania dotacji, finansowania, kosztów i do wyboru technologii oraz ewentualnych obostrzeń? Na razie konsultacje trwają i załatwiane są wstępne formalności.
Żadna opcja nie jest wykluczona
Rozważane są różne opcje finansowania i partnerstw, przy czym żadna nie jest jeszcze wykluczona. Faworytem jest przeprowadzenie inwestycji samodzielnie przez miasto przy udziale własnych spółek. Przykłady innych miast w kraju oraz zagraniczne wskazują, że presja zysku inwestorów i brak pełnej kontroli rodzi różnorakie ryzyka.
Zakładając budowę spalani w Bielsku-Białej, można przyjąć, że inwestycja planowana byłaby na pojemność 120 tys. ton odpadów. Miasto i okoliczne gminy przywożące odpady do ZGO "zapewniałyby" 60 tys. ton "balastu". Gdyby ze spalarni korzystały również Żywiec i Cieszyn, bielska instalacja przerabiałaby 100 tys. ton. Jednak z roku na rok produkcja śmieci jest niestety coraz większa, więc wydajność spalarni planuje się z pewnym marginesem.
Ewentualny nadmiar mocy przerobowych mógłby być wykorzystywany na dwa sposoby. Składowane odpady można stopniowo usuwać, zwiększając ilość dostępnego miejsca na wysypisku. Wiele krajów zachodnich poszło w tę stronę i odzyskało zaśmiecone tereny. Niestety, jest to scenariusz mało realny w polskich warunkach - przy ogromnym popycie na usługi spalarni. Bardziej prawdopodobne jest to, że ewentualny nadmiar mocy przerobowych służyć będzie zwiększaniu rentowności inwestycji, czyli odpłatnym spalaniu śmieci z innych miast, co można ograniczyć poprzez zapis decyzji środowiskowych.
Władze Bielska-Białej są przekonane, że spalarnia jest miastu konieczna. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje dotyczące lokalizacji i technologii. Nie jest pewne czy pozwolenie na budowę będzie przyznane. Budowa spalarni budzi spore emocje oraz wiele znaków zapytania i obaw. Obaw podstawnych i bezpodstawnych. Nasi dziennikarze śledzą dyskusję poświęconą tematowi i w przyszłych artykułach będą przybliżać temat, korzystając z opinii fachowców, a także argumentów podnoszonych przez krytyków pomysłu budowy spalarni.
Piotr Bieniecki
Na zdjęciu: spalarnia odpadów w Rzeszowie
Oceń artykuł:
81 42
Autor: Piotr Bieniecki
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 95
A czy zgłębiłeś temat, że piszesz "my obywatele", jakby to oni wszyscy mieli takie zdanie jak Ty? Bo ja np. mieszkam w Wapienicy i jestem za budową spalarni. Proszę poczytać o spalarni w Krakowie, czy w Wiedniu, które stoją w miastach i nikomu nie wadzą, nie oddziałują na środowisko, ani nie śmierdzą. Jeśli poczytasz te informacje, zastanowisz się, to możemy poprowadzić dysusję dalej.
I mów za siebie, bo to "My, obywatele" to jest po prostu paskudne nadużycie.
Ludzie bezmyślni, nie posiadający elementarnej wiedzy, dalej będą wierzyć w ... smoki i demony.
Spalarnia musi powstać! W innym przypadku będziemy płacić majątek za śmieci a okoliczni śmieciarze zutylizują nadmiar śmieci w starych piecach, które spalą co się im włoży.

Klauzula informacyjna ›